Gość 04.07.2019 02:19

Czy założenie kajdanek zespolonych (na ręce i nogi połączone ze sobą) to rzeczywiście takie upokorzenie? Te kajdanki to już naprawdę chyba śmiesznie rozbuchana sprawa w mediach, to chyba aż tak nie odejmuje człowiekowi godności (nie dużo bardziej niż zwykłe kajdanki). Oczywiście to że był w bieliźnie jest upokarzające, ale (potencjalni) przestępcy zawsze są tak zatrzymywani, nawet jeśli chodzi tylko o oszustwa finansowe, nie tylko o morderstwo.

Nie pozwalają im się ubierać i zakładają im te kajdanki, żeby zatrzymywany nie zrobił krzywdy nie tylko policjantom, ale też sobie - gdyby wpadł w panikę i zaczął uciekać albo był nieobliczalny. W końcu to potencjalny morderca dziecka, który zbeszcześcił zwłoki dziewczynki pozorując na nich gwałt kamieniem (żeby odwrócić od siebie podejrzenia). Nie wiadomo jak taki ktoś się zachowa jak będzie grozić mu zatrzymanie.

On też planował to morderstwo (jeśli to on, bo po zatrzymaniu przyznał się, ale to nie znaczy, że to na pewno on), więc jest to osoba mocno zdemoralizowana i może bez hamulców.

Teraz nikt już nie mówi o tym biednym dziecku i jego rodzinie, tylko o tym jak "cierpiał" ten "biedny" domniemany przestępca.

https://zapytaj.wiara.pl/pytanie/pokaz/56855c

Odpowiedź:

Nikt nie mówi, że czyn tego człowieka nie był ohydny. Nikt nie twierdzi, ze rodzina zamordowanej dziewczynki nie cierpi. Chodzi tylko o to, jak aresztujący traktują przestępców (czy domniemanych przestępców - nieważne). Aresztujący nie są od wymierzania kary. Mają ARESZTOWAĆ. Doprowadzić na przesłuchanie, ostatecznie doprowadzić do sądu. Im przestępca zagraża bardzo rzadko, bo mają nad nim ogromną przewagę fizyczną. Nie ma więc potrzeby by stosować wobec tych ludzi takich środków, jak prowadzenie w bieliźnie, skucie zespolonymi kajdankami, jakby zwykłe nie wystarczyły, przecież biegać ze skutymi rękami, zwłaszcza do tyłu dość trudno, o uderzeniu wyszkolonych policjantów już nie mówiąc. No i najbardziej chodzi o to wykręcanie rąk, za które, jak w pewnym momencie widać, policjanci NIOSĄ aresztowanego. Bo mając skute nogi niezbyt szybko ich zdaniem nimi przebierał. Jak to nie jest znęcanie się nad aresztowanym, to nie wiem co nim jest. No pewnie, hakiem za żebro skubańca nie powiesili. Ale kto wie, może kiedyś i do tego dojdą? Przecież mu się należy, prawda? To KRYMINALISTA!

Ciekaw jestem co by jeden z drugim policjantem zeznawali, gdyby jacyś przestępcy ich w ten sposób potraktowali. Pewnie do sądu trafiłby akt oskarżenia mówiący między innymi o tym, że się nad policjantami znęcano. Pewnie tak. Bo jak pokazuje doświadczenie z pewnym politykiem, policjant czuje się zaatakowany nawet wtedy, kiedy siedzący na ziemi delikwent chowa ręce przez skuciem. Ba, nawet za pyskowanie - jak pokazuje inny przykład - można oberwać pałką czy paralizatorem (tych policjantów akurat ukarano). Zasada powinna być zaś taka taka, ze policja powinna stosować przemoc jedynie w takim zakresie, w jakim jest to konieczne. Inaczej różni się od bandziorów tylko tym, że jej wolno.

Amen.

J.