Gość 19.04.2019 09:57

Witam. Jestem mężatką od 3 lat i od niedawna wiemy już na sto procent, że z medycznego punktu widzenia mój mąż jest zupełnie bezpłodny. Na ostatniej spowiedzi ksiądz poradził mi, aby w tym szczególnie trudnym (dla naszego małżeństwa, a w szczególności dla męża jako dla mężczyzny) czasie skupić się na naszej miłości, na tym co jest między nami i częściej inicjować współżycie. Po prostu się nim cieszyć. Problem w tym, że po tych wszystkich ostatnich przeżyciach związanych ze staraniem się o dziecko i próbą leczenia ciężko mi znaleźć na to chęci. Skupiam się na pracy i najczęściej nie mam na to czasu, albo ochoty. Ostatnio zaczęłam sobie jednak radzić z tym problemem inaczej. Przed planowanym współżyciem zaczynam sobie fantazjować lub puszczam filmiki o zabarwieniu erotycznym. Nie są to typowe filmy pornograficzne- najczęściej rozbierane sceny z tak zwaną grą wstępną. Nie ukrywam, że bardzo pomaga mi to w satysfakcjonującym współżyciu z mężem. I chociaż z jednej strony mam nadzieję, że mój cel jest w jakiś sposób słuszny, to z drugiej źle się z tym czuję, mam wyrzuty sumienia, że po pierwsze oglądam pornografię i przede wszystkim, że to nie mąż i nasza miłość jest tą iskra zapalną, która prowadzi do współżycia. Dodam jeszcze, że jesteśmy bardzo dobrym małżeństwem. Jestem z mężem bardzo szczęśliwa i mam nadzieję, że kiedy już oswoi się z tą całą sytuacją zaczniemy rozmawiać o adopcji. Powtarzam sobie też, że to na pewno normalne, że z czasem w obliczu różnych problemów dnia codziennego, pracy i domowych obowiązków ta chęć współżycia ucieka gdzieś na drugi plan i pocałunek czy dotyk już po prostu nie wystarcza. Boję się też jednak że przez to co przeżyliśmy jeżdżąc po tych wszystkich klinikach i tą ostateczną diagnozę mąż już nie jest dla mnie taki pociągający jako mężczyzna jak kiedyś. Co mam o tym wszystkim myśleć i czy popełniam straszny grzech pomagając sobie w ten sposób i wprowadzając pomiędzy nas fantazje i filmiki?

Odpowiedź:

Cóż poradzić... Nie bardzo wiem, co w takiej sytuacji napisać. Międzyludzkie relacje to sprawa na tyle delikatna, że to nie jest tak, ze jakieś sposoby mające służyć ich poprawie zawsze zadziałają. Bezradny wobec głównego problemu może zwrócę uwagę tylko na dwie sprawy. 

Oglądanie pornografii czy fantazjowanie o innych mężczyznach zawsze jest czymś złym. Niezależnie od tego, czy służy przygotowaniu się do stosunku z mężem czy nie. I nie wiem czy mąż byłby szczęśliwy, gdyby się o tym dowiedział. Można fantazjować o własnym mężu...

Nie jest już tak atrakcyjny... Jeśli czuje, że Pani się od niego odsuwa, pewnie nie jest mu łatwo. Tak jak kobieta zazwyczaj nie chce być postrzegania przez pryzmat swojej fizycznej atrakcyjności, tak dla mężczyzny fakt, że jest atrakcyjny tylko, gdy może dać dziecko, łatwy pewnie nie jest. On teraz chyba przede wszystkim potrzebuje Pani miłości, akceptacji. Jeśli mu tego Pani nie da, będzie się pewnie coraz bardziej odsuwał. I będzie coraz gorzej...

J.