Gość 24.02.2019 00:00


Witam.
W ksiazce Urzekajaca John & Stasi Eldredge przeczytałem pewien fragment, ktory mówi że Bóg wprowadzi do małenstwa klopoty aż do rozwodu jeśli np. kobieta traktuje malzenstwo jak plan samoocalenia czyli plan nie zgodny z planem Bożym (szuka potwierdzenia swojej kobiecosci w malzenstwie w sposob nie taki jak Bog chce).
Jestem facetem ale to samo sie tyczy nas meżczyzn.
Co jesli ja jeszcze nie mam żony ani dziewczyny a możliwe że też traktuje małżenstwo jako plan samoocalenia? Czy w takim wypadku Bóg mi uniemożliwi małżenstwo? Co mam zrobić żebym był dojrzały do małżenstwa?

Problem w tym, że dla mnie małżenstwo jest tak piekna rzecza że nawet nie wierze że Bóg może być piekniejszy od bycia z kobietą... Całe życie marzyłem o małżeństwie i posiadaniu dzieci, jest to moje jedyne marzenie i nie ma dla mnie nic ważniejszego.
Czy Bog nie pozwoli mi sie orzenić jeśli nie stane sie taki jak On by chciał żebym był czy może wystarczy że coś zrobie a reszte dokonam w małżenstwie, wiem że to wygląda dziwnie ale przecież nikt nie jest doskonały od razu.

Jak mam stać się gotowy do małżeństwa? Uważam że jak się nie ożenie to przegram życie i się zabije albo najwyżej bede żył tak bez celu i sensu... Tak ważne jest dla mnie małżeństwo... Czy coś ze mna jestnie tak?

Pozdrawiam

Odpowiedź:

Trudno ustosunkowywać mi się do treści książki, której nie czytałem. Generalnie: w każdej sprawie, jeśli człowiek pragnie celów niezgodnych z Bożym prawem, będzie miał kłopoty; zło, które wybiera w końcu jakoś się przeciw niemu odwróci. Proszę spojrzeć na dyktatorów naszej epoki: różnie płacili za swoje zło, ale zawsze płacili. Hitler - klęską i samobójstwem, Stalin - osamotnieniem. Zło prawie zawsze obraca się przeciwko temu, który je czyni. Wyjątek zaś stanowią chyba tylko te sytuacje, w których to zło obraca się przeciwko człowiekowi już tylko po śmierci. Bóg jest sprawiedliwy. Na pewno odpłaci każdemu i za dobro i za zło. W tym życiu albo życiu przyszłym...

Pragnąc małżeństwa i w nim widzieć możliwość zrealizowania siebie jako mężczyzna czy jako kobieta to na pewno nic złego. Istotne, czy realizować siebie chcę zgodnie z Bożym prawem czy przeciw niemu. I tego drugiego należy się wystrzegać.

J.