Gość 23.02.2019 19:18

Co ja mam zrobić? Mam 28 lat i nie chce mi się żyć. Pracuje obecnie u ojca w gospodarstwie, chociaż to trochę jest tak że tylko pomagam. Właściwie dzięki temu rodzice mnie utrzymują. Zmarnowałem swoje życie do tej pory. Jestem bardzo zniechecony życiem. W rodzinie uważają mnie za nieudacznika. Nie lubię imprez rodzinnych bo niektóre osoby z rodziny które często przychodzą do domu dogryzają mi. Ja nie odzywam się bardzo bo boję się że je urażę. Mam ochotę niektórym coś odpowiedzieć. Nie wiem czy ktoś mi pomoże bo przecież nie nadrobię lat życia i wieku przed 30-stką nie mam praktycznie zawodu i niewiele umiem. Nie interesuą mnie tzw. rzeczy którymi powinni interesować się meżczyźni czyli samochody, mechanika, sprzęty. Nie umiem wiele dlatego chyba żadana dziewczyna nawet na mnie nie spojrzy. Marzę aby wybudować dom ale na działce która nie należy do moich rodziców. Musiałbym ją kupić ale nie mam pieniędzy. Nie wiem jak to ze mną będzie ale bardzo boję się przyszłosci. Nigdy mnie za bardzo nikt za nic nie chwali bo może i nie mają za co. Ja jakoś za bardzo liczę sie z opinią innych która raczej jest negatywna przynajmniej w mojej rodzinie. Nie wiem jak żyć bo z jednej strony ciągnie mnie mieszkanie na wsi a z drugiej to nie za bardzo wychodzi mi praca jako rolnik gdyż prowadzenie sprzętów mnie obawia i nie wychodzi mi. Wszystko co robię to raczej fizycznie w gospodarstwie. Jak to dalej będzie to nie wiem bo przyjaciół to też nie mam i nawet pomysłu na życie. Już nie zależy mi na szukaniu żony ale chociaż na tym abym jakoś poczuł sie meżczyzną bo porównując się z innymi to jestem na końcu. Wstydzę się tego że nie interesują mnie rzeczy które jako meżczyzne powinny interesować.

Odpowiedź:

Hmm... Szczerze mówiąc nie wiem co Ci poradzić. Podejrzewam że rada w stylu "musisz wziąć się w garść" nic nie da. Może zastanów się, co Ci wychodzi i w tym kierunku idź? Nie ma w Twoim życiu czegoś takiego? Bo jak uwierzysz w siebie w jednej sprawie, to może trochę lepiej zaczniesz widzieć sam siebie, co wpłynąć może tez na samoocenę w innych wymiarach. Nawet gdyby to miało być tylko pogodzenie się z tym, że w w tych innych wymiarach Ci nie wychodzi...

J.