Arek 22.02.2019 22:02

Oglądałem wykład o. Szustaka nt. odmawiania modlitwy (film jest na youtubie i ma tytuł "Jak się modlić, żeby być wysłuchanym?").
Pojawiły mi się po tym wątpliwości:
1. Czy muszę stosować tą ścieżkę, jeśli o nic Pana Boga nie proszę tylko np. odmawiam modlitwę uwielbienia?
2. Czy za każdym razem w muszę sprawdzać, czy kogoś nienawidzę, skoro, np. parę minut wcześniej, na poprzedniej modlitwie, to zrobiłem?
3. Czy prośba o to, aby Bóg działał, żebym nie grzeszył(ostatni etap tej ścieżki modlitewnej) musi być wtedy powiedziana wprost na modlitwie(np.odmawiam prośbę (modlitwę np. różaniec), sprawdzam, czy serce jest wolne od nienawiści, potem mówię: "Boże spraw, aby pokusy nie wygrywały we mnie"), czy raczej tą prośbę musimy zrobić w sercu?

Przyznam, że cieszę się, że poznałem te rady ojca Adama (a raczej Jezusa), tylko że zrobiły sporo zamieszania w kwestii modlitwy i utrudnia mi mówienie aktów strzelistych. Stąd pytania.

Bóg zapłać za pomoc!

Odpowiedź:

Rady zawsze są radami. Modlić możesz się według tego, co sam uznasz za słuszne. Gdyby ścisłe przestrzeganie tych rad miało prowadzić do absurdu, pewnie sam o. Szustak nie chciałby, żebyś je tak ściśle stosował. Ot, w kwestii pytania się samego siebie po raz kolejny czy przypadkiem nie jest tak, że kogoś nienawidzę.

J.