Zenek 24.01.2019 22:42

Szczęść Boże,
bardzo dziękuję za odpowiedź: https://zapytaj.wiara.pl/pytanie/pokaz/500d2c Jeśli dobrze zrozumiałem, Pan Jezus przyjął na siebie nasz grzech nieposłuszeństwa wobec Ojca, czyli grzech, który wynika z pychy, która z kolei doprowadziła do powiedzenia Bogu NIE.
Jezus przyjął na siebie tą winę a miłując ludzi aż do śmierci krzyżowej powiedział Bogu TAK. Wcześniej myślałem, że Jezus wziął na siebie wszystkie nasze grzechy i winę, wówczas, moim zdaniem nie było by sensu się spowiadać. Chociaż... gdyby przyjąć, że Jezus "zakrywa" przed Ojcem nasze grzechy, odpuszcza nam winy to Bóg Ojciec miłosierny ze względu na Syna nam je przebacza.
Przepraszam, że podejmuję jeszcze raz temat, ale jest to dla mnie ważne i zależy mi na tym, abym poprawnie rozumiał tę kwestię.
Z Panem Bogiem.

Odpowiedź:

Chyba nie rozumiem, w czym problem. Spróbuję odpowiedzieć tak, jak zrozumiałem o co chodzi i trochę wyprostować...

Jezus wziął na siebie wszystkie nasze grzechy. Nie tylko grzech pierworodny. Istota grzechu jest jednak zawsze ta sama: wynikłe z braku zaufania do Boga nieposłuszeństwo wobec Jego prawa. Dlatego można mówić nie o grzechach, ale grzechu: jest ich wiele, ale to ciągle chciane przez człowieka, zawinione przez człowieka zło.

Odpuszczenie grzechów człowiek zyskuje zazwyczaj na dwa sposoby: chrzest i sakrament pokuty. Bóg oczywiście może przebaczyć także tym, którzy z różnych powodów tych sakramentów nie przyjęli, na przykład szczerze żałującemu w godzinie śmierci, ale nie wchodźmy w to głębiej i nie dzielmy włosa na czworo próbując rozgraniczać, jaki żal jest wystarczający a jaki jeszcze nie. W każdy razie to nie jest tak, że możemy zyskać odpuszczenie grzechów ot, tak sobie, bez zwrócenia się ku Jezusowi. To wiara w Jezusa daje odpuszczenie grzechów, a przyjęcie chrztu, czy później sakramentu pokuty, są tej wiary wyrazem.

Najlepiej jeszcze zajrzeć do Katechizmu Kościoła Katolickiego, numery 599-623

J.