Gość 06.01.2019 19:53

Chciałem zadać pytanie odnośnie ludzkiej religijności. Ja nigdy nie byłem pobożnym człowiekiem, w dzieciństwie strasznie nudziło mnie modlenie się i chodzenie do kościoła, bardzo nie lubiłem się spowiadać. Jakiś czas temu przeżyłem pewnego rodzaju nawrócenie, ale teraz zdaję sobie sprawę, że wynikało to po prostu z lęku przed potępieniem wiecznym, bo naczytałem się wizji piekła. Z jednej strony zdaję sobie sprawę, że mogę być potępiony przez swoje postępowanie, z drugiej strony życie religijne strasznie mnie męczy, nie mam motywacji, żeby walczyć z grzechami, chodzić do kościoła, modlić się, spowiadać. Czy z byciem religijnym jest tak, że jednym ludziom Bóg daje taką łaskę, a innym nie, a może jest to kwestia genów albo wychowania w dzieciństwie? I czy w związku z tym takie osoby, które nie są pobożne mogą zostać zbawione?

Chciałem się jeszcze zapytać, czy jest taka możliwosc, że Kościół myli się odnośnie nieba, piekła i czyśćca i życie po śmierci wygląda inaczej? Pytam, bo z tego co wiem, kiedyś uważano, że dzieci nieochrzczone trafiają do otchłani limbus puerorum, a teraz się chyba o tym nie mówi, co moim zdaniem rzuca pewną wątpliwość na nieomylność Kościoła.

Odpowiedź:

1. Hmmm... Mnie się wydaje, że powinieneś zmienić swój sposób myślenia. Nie ja i moje potrzeby w centrum, ale w centrum Chrystus, któremu ja mam służyć. No wyobraź sobie co by było, gdyby Twoje podejście do Boga odnieść np. do rodziców. "Nigdy nie lubiłem rodziców, nudziło nie rozmawianie z nimi, jedzenie wspólnych obiadków, a zwłaszcza nie lubiłem tłumaczyć się im, kiedy coś nabroiłem". Nie brzmi dobrze, prawda?

2. W sprawach wiary Kościół mylić się nie może. W każdym razie nie w tym, co jest potrzebne do zbawienia. Odrzucenie np. przekonania o możliwości wiecznego potępienia grozi, że faktycznie człowiek może zostać potępiony. Nie warto próbować być mądrzejszym od Kościoła, który przecież uczy czego uczy Bóg...

J.