Gość 30.12.2018 23:14

Szczęść Boże,
w świetle rozwoju internetu, możliwości jak i zagrożeń jakie niesie ze sobą od dłuższego czasu zastanawiam się nad jedną sprawą.

Czy używanie VPNu (virtual private network) aby ukryć np. polski adres ip internetowy, w celu ominięcia geolokalizacji i tym samym zakupu biletu w innym kraju po niższej cenie jest grzechem czy grzechem nie jest?

Krótkie wyjaśnienie do całego problemu.
Wiadomo, że przez internet możemy zakupić np. bilet lotniczy. I to tej kwestii dotyczy sprawa. Nie wszyscy wiedzą, że bilety lotnicze sprzedają nie tylko linie lotnicze ale i pośrednicy tzw. OTA np. Opodo, Tripsta itd. i to jest całkowicie legalna działalność. Zazwyczaj takie OTA czyli pośrednicy kupują bilety hurtowo i mogą otrzymać lepszą cenę zakupu i tym samym później mogą zaoferować niższą cenę sprzedaży. To dotyczy nie tylko firm działającym na terenie Polski ale i na całym świecie. Takie bilety można zakupić np. na niemieckiej, francuskiej, australijskiej stronie i często jest taniej, nie zawsze ale można znaleźć okazje.
Czyli bilet w PL kosztuje np. 120 zł, a ten sam bilet w Australii kosztuje 90 zł

Niektóre jednak firmy wprowadzają geolokalizację czyli blokują wyświetlanie niższych cen osobą np. posiadającym adres ip komputera w PL.
Jeżeli ukryje się adres internetowy PL przy użyciu programu VPN (używanie programu VPN w Polsce nie jest zakazane), wówczas komputer jest widoczny jako komputer z innej części świata np. w USA i wówczas ten sam bilet może kosztować np. 50 zł i zdarzają się jeszcze większe różnice.
Jeżeli osoba jest fizycznie np. w Australii i korzysta z tamtego internetu to powinna mieć wyświetlaną cenę np. 50 zł zamiast 120 zł ceny wyświetlanej w Polsce i nie musi używać VPNu czyli maskować swojego adresu ip.
Firmy sprzedające czasami bilety dają cenę 50 zł tylko na rynek Australijski i Polscy internauci tej ceny nie zobaczą jest po prostu blokowana po przez geolokalizację.

Czy posiadając wiedzę i umiejętności do korzystania z narzędzia jakim jest VPN w celu ukrycia swojego polskiego adresu ip komputera i w celu ominięcia blokady geolokalizacji i tym samym zrobienie zakupu znacznie, znacznie tańszego biletu jest grzechem?
Mam nadzieję, że przejrzysty sposób przedstawiłem swoje pytanie. I bardzo proszę o odpowiedz.

Pozdrawiam
Informatyk

Odpowiedź:

Moim zdaniem nie jest to grzech kradzieży. Wiadomo, że adres IP nie musi dobrze identyfikować użytkownika i że VPN istnieje. To nie żadna wiedza tajemna. Skoro nie wprowadza się innych sposobów utrudnienia dostępu do zakupu tańszych biletów, to trudno mówić o kradzieży. To raczej naciąganie tych, od których chce się więcej...

Oczywiście można by tu się zastanawiać, jaka cen za bilet (czy inne towary) jest ceną sprawiedliwą, czy zniżki dla obywateli niektórych krajów nie są kompensowane w jakiś inny sposób, czy państwa do tych tańszych nie dopłacają (pewnie nie, ale czy to wiadomo?), czy właściciel nie ma prawa ustanawiać różnych cen (pewnie ma). Ale jeśli w tak trywialny sposób można system oszukać, to nie widzę tu moralnego problemu. Chcącemu nie dzieje się krzywda...

J.