wallenrod 07.06.2018 11:26

Mam parę ważnych pytań, mianowicie
1. Czy siedzenie do późna w nocy raz na jakiś czas, z jakiegoś powodu jest grzechem a jeśli tak to jakim? Chciałabym zapytać o taką sytuację w dwóch okolicznościach. Po pierwsze, gdy wiem żę następnego dnia mogę pospać dłużej, a po drugiej gdy następnego dnia wiem że
2. Czy nie pójście do szkoły z powodu przemęczenia z powodu wcześniejszej opieszałości w nauce jest kolejnym grzechem? Z powodu lenistwa odkładałam naukę na później i wiem że to złe, ale potem z powodu przemęczania (nie miałam siły nauczyć się wszystkiego na następny dzień) nie poszłam do szkoły. Czy mam dwa grzechy, czy jeden?
3. Czy jeśli noszę spodnie i bluzy, w skrócie ubrania które są obojętne płciowo popełniam grzech? W Biblii było napisane, że kobiet nie może nosić męskiego stroju i nie wiem jak to interpretować
4. Wiem że chrześcijanin powinien czytać Biblię. Niestety jestem skrupulantem i nie potrafię PŚ interpretować, przez co często wynoszę z niego sprzeczne i skrajne wnioski i czytanie Go wprawia mnie w niepokój czy strach. Czy mam z tego powodu grzech?
5. Czy pasja która nie służy bliźniemu, jest zła? Jeśli np. moją pasją są rysunki, ale nikomu ich nie pokazuje, robię to dla własnej przyjemności, czy jest to niemiłe Bogu i grzeszne?
6. Czy słuchanie piosenek w której są wulgaryzmy (ale nie co drugie słowo) ale nie ma ona negatywnego wydźwięku, nie atakuje nikogo, nie propaguje ani nienawiści, ani złych wartości to grzech? Czy jest to może sprawa delikatna którą trzeba roztrzygać oddzielnie dla każdego utworu?
7. Mam trochę książek i płyt których treść jest czasem brutalna i niewłaściwa. Chcę się ich pozbyć, ale nie wiem czy sprzedanie ich, nie będzie grzechem. Moge je komuś sprzedać czy powinnam schować je gdzieś po prostu?
8. Odbyłam w kwietniu spowiedź generalną. Jako że jestem skrupulantem, ciągle przypominają mi się grzech przeszłości, i wyznawałam je na normalnych spowiedziach mówiąc że przypomniałam sobie grzech przeszły. Ale zaczęło mnie to przerastać i ciągle mam nowe grzechy z dawnych lat, nie pamiętam już czy spowiadałam się z nich na spowiedzi generalnej czy nie. Co w takim wypadku powinnam zrobić? Przystąpić do spowiedzi generalnej po raz kolejny, czy nie wyznawać ich więcej? Czy nie jest to grzech niewiary w odpuszczenie grzechów i Boże miłosierdzie?
10. Czy jeśli kogoś obgadywałam a on o tym nie wiem, czy muszę mu to wyznać i go przeprosić? Wiem że muszę odbudować dobre imię i to zrobiłam w miarę moich możliwości (ale owe obgadywanie było wielostronne, nie obgadywałam tylko ja i trudno mi zmienić zdanie moich znajomych). Ostatnio wielu osobom wyznałam taki fakt i je przeprosiłam. Nie wiem czy powinnam zrobić to w przypadku każdej osoby czy wystarczy modlitwa za nich.
11. Czy muszę napominać każdego kto mówi imię Boskie na daremno albo przeklina? Bo niestety, przez taką praktykę wiele osób uznało że to śmieszne, niepotrzebne i tak naprawdę nie da to żadnych skutków. Boję się że w ten sposób mogłam ich zniechęcić do kościoła i katolicyzmu. To samo tyczy się tego, że często dyskutowałam na różne tematy i moje zdanie było bezpośrednio łączone z kościołem. Strasznie boję się że to też mogło zrobić katolicyzmowi złe imię.

Ale wracając, nie potrafię zauważyć różnicy pomiędzy braterskim napomnieniem i niewstydzeniem się swojej wiary, przyzwoleniem na grzech - a niezauważaniem belki w własnym oku. Nie wiem co powinnam w takim momencie zrobić.

12. Czy jeśli mój znajomy nie zrobi pracy domowej, mogę dać mu ją odpisać, czy przyczynię się do grzechu? I czy widzę jak mój znajomy ściąga, muszę donieść nauczycielowi czy inaczej przyczynię się do złą?

13. Może trochę dziwne pytanie, ale czy mogę przyjaźnić się z niewierzącymi? Zdarza im się przeklinać, gadać na kogoś albo mówić średniouprzejme rzeczy albo mieć poglądy sprzeczne z kościołem, ale pod wieloma względami są świetnymi ludźmi i nie czynią prócz tego wielkiego zła. Czy grzechem jest trzymanie się z nimi i przyjaźń?

Sama już nie wiem jak poradzić sobie z strachem przed Bogiem. Boję się Czyścca, kary, gdy myślę o Bogu też zdarza się że ogarnia mnie niepokój, przestaję czuć się szczęśliwa. Modlitwa tak samo. Nie jest to panika i nadal mogę się modlić i gdy zaczynam często strach mija, ale wraca.

Chcę też przeprosić za taki nawał pytań, ale jestem bardzo zagubionym człowiekiem. Dziękuję z góry za odpowiedź!

Odpowiedź:

1. Zaniedbywanie snu jest grzechem w takim stopniu, w jakim jest szkodzeniem sobie na zdrowiu. Inaczej więc będzie to u osoby dorosłej, inaczej u dzieci i dorastającej młodzieży. Gdy brak snu występuje sporadycznie, nie ma mowy o grzechu. A już gdy człowiek wie, że będzie następnego dnia mógł dłużej spać, to już zupełnie nie a o czym mówić. Co innego, gdyby ktoś notorycznie bez ważnego powodu za mało spał i z tego powodu miał zdrowotne problemy...

2. Myślę, że taką sytuację trzeba by rozpatrywać nie zwracając uwagi na to czy to grzech czy to nie grzech. Chodzi tu raczej o Twój lęk przed szkołą. Nie pójdziesz, bo nie umiesz. Dlaczego? Po zwyczajnie boisz się złej oceny. A może i tego wszystkiego, co wystawianiu złej oceny towarzyszy. Nie wiem jak teraz jest w szkole, ale za moich czasów dwójkowicz (to wtedy była najniższa ocena) był często publicznie karcony, a bywało, że i wyśmiewany. Byłem potem nauczycielem, ale i tak nigdy nie zrozumiałem, po co dodatkowo znęcać się jeszcze nad uczniem, któremu postawiło się najgorszy stopień. Po tym doświadczeniu przypuszczam nawet, że wiele moich koleżanek z klasy, a potem uczniów w szkole na lekcjach u innych nauczycieli, wolało już na wstępie stwierdzić, ze są nieprzygotowani i przyjąć tę dwójkę czy jedynkę, niż przechodzić przez cały ten bolesny proceder szyderstwa z ich niewiedzy...

Podsumowując: grzechem jest to, co jest złe. To, że nie umiesz niekoniecznie jest złem. Zwłaszcza jeśli się uczysz. To, że unikasz szkoły też niekoniecznie jest złe w tym sensie, że jest to twoja wina i Twój grzech. Zła jest sytuacja, w której tak się boisz, że wolisz uciec niż to przeżywać. Ale to akurat nie Twoja wina...

3. Ale w czasach biblijnych nikt spodni nie nosił ;) Ani kobiety ani mężczyźni. Pan Jezus też nosił coś, co określa się mianem :sukni" abo "szat", nieprawdaż? Nie jest żadnym grzechem, jeśli chodzisz w spodniach. Jak tak czujesz się lepiej - możesz.

4. Na pewno nie. Skoro próbujesz czytać, a to przynosi Ci więcej szkody niż pożytku, to dobrze robisz odkładając na razie tę lekturę... W tym względzie musisz się kierować trzeźwą oceną sytuacji.

5. Nie ma nic złego w rysowaniu. Taka pasja na pewno nie jest grzeszna. No, chyba że ze względu na treść rysunków. Ale zdaje się nie o tym mówimy...

Podobnie z innymi pasjami. Ot, ten lubi muzykę, tamten piłkę nożną. Człowiek realizujący swoje pasje jest zazwyczaj szczęśliwszy i bardziej zadowolony z życia niż ci, którzy się nudzą. A przez to zazwyczaj jest także lepszy w stosunku do innych ludzi. Nie jest więc do końca prawdą, ze Twoja pasja rysowania nikomu nie służy. Służy Tobie, a pośrednio, przez to także innym...

6. Myślę że to drugie. Osobiście nie trawie piosenek z przekleństwami. W drodze wyjątku zaakceptowałbym jedno, które byłoby związane z jakąś mocną pointą tekstu. Ale tylko wtedy, gdy bez takiego mocnego słowa nie mogłoby się obejść. Ot, trochę jak w takim starym kabaretowym monologu, w którym aktor zastanawia się, jak jakiś tam kierownik radzi sobie na stanowisku bez rozumu (który zgubił, a przedstawiający dialog niby znalazł). I okazuje się, że kierownik ma aż dwóch zastępców. A całość kończy zdanie: no, jak ma dwóch zastępców, to po diabła mu rozum.

7. Spytaj spowiednika. Nie wiem czy ta niewłaściwa treść to wynik twojej wrażliwości, czy obiektywnie tak jest.

8. Proszę poradzić się spowiednika. Nie powinienem w takich sprawach decydować.

10. Nie musisz przepraszać osoby, którą obmawiałaś. Wystarczy, ze teraz tego nie robisz albo że mówisz o niej też dobrze,

11. Nie musisz. Ale jeśli za każdym razem np. przypomnisz drugie przykazanie, bez wchodzenia w dyskusję, to na pewno źle nie zrobisz.

12. Popierać czyjeś lenistwo chwalebną rzeczą nie jest, ale na pewno nie jest wielkim złem. Bo i samo lenistwo, o ile nie prowadzi do poważnych szkód, w zasadzie jest grzechem lekkim (poważne szkody, mam tu na myśli np. zaniechanie przez lekarza leczenia pacjenta, którego przez to spowodowane lenistwem zaniechanie stan zdrowia znacznie się pogorszył). Natomiast z cała pewnością nie musisz informować nauczyciela, że znajomy ściąga. Nie rób tego. Więcej to przynosi szkody niż pożytku.

13. Na pewno nie jest grzechem przyjaźń. Także z niewierzącymi. Grzechem byłoby trzymanie z ludźmi złymi i utwierdzanie ich przez tą przyjaźń w złym postępowaniu.