Gość 06.06.2018 23:05

1.Mama powiedziała do siostry, że jak zje proszek do zabijania mrówek to zdechnie jak mrówka. Mi to stwierdzenie „zdechniesz jak mrówka” tak śmieszne się zdawało, a mama powiedziała to tak nagle, że nie potrafiłem zapanować nad śmiechem i śmiałem się przez kilka sekund, ale potem się uspokoiłem. Czy więc śmiech w takim wypadku był grzechem, bo niby śmiałem się, że moja siostra umrze. Po śmiechu od razu zacząłem wmawiać sobie w myślach, że ja nie chcę dla niej nieszczęścia. Śmiech nie był do końca świadomy.

Odpowiedź:

Z czego właściwie się śmiałeś? Wale nie z tego, że Twoja siostra miałaby umrzeć. Ale śmieszne, bo zaskakujące,  było to porównanie siostry z mrówką. I z tego się śmiałeś.

Podobnie bywa w sytuacji, kiedy np. ktoś śmieje się z czyjegoś upadku. Często nie śmieszy go to, że przyjaciel się potłukł, ale to jak to śmiesznie wyglądało. Kiedy nic poważnego się nie stało taki śmiech na pewno nie jest wyrazem cieszenia się z czyjegoś nieszczęścia, ale wywołany jest zaskakującą, odbiegającą od zwykłości sytuacją.

J.