Gość 03.06.2018 17:54

Szczęść Boże, mam problem. Byłam wściekła, pokłóciłam się z mamą o prawdziwą głupotę, obie powiedziałyśmy o pare słów za dużo i się na siebie poobrażałyśmy. Wyszłam na dwór i z tej wściekłości porysowałam sobie ręce kamieniem, chyba nie myślałam racjonalnie i zostały mi delikatne cięcia. Później przeczytałam, że autoagresja to grzech ciężki. Czy ja go popełniłam tnąc delikatnie ręce? Byłam bardzo zdenerwowana. Teraz jak o tym myślę, to naprawdę nie mogę zrozumieć po co to zrobiłam. Proszę o pomoc.

Odpowiedź:

Każdy grzech oceniać należy pod kątem wielkości zła oraz tego, na ile człowiek działał świadomie i dobrowolnie. Lekkie porysowanie sobie skóry kamieniem raczej trudno uznać za poważny uszczerbek na zdrowiu. Zło nie było więc wielkie, grzechu ciężkiego więc nie ma. Do tego dochodzi jeszcze wzburzenie, pod wpływem którego działałaś. Właśnie, wzburzenie, które sprawiło, ze nie działałaś do końca dobrowolnie... Tak więc na pewno grzechu ciężkiego nie ma.

J.