Gość123 02.05.2018 21:15

Mam może trochę dziwne pytanie, ale jest to dla mnie istotne (mam problemy ze skrupułami). Mianowicie, czy nieudzielenie pomocy zwierzęciu może być grzechem ciężkim? Wiem, że zwierzę nie ma duszy, ale jednak odczuwa cierpienie... Podam konkretniejszą sytuację. Otóż niedawno zobaczyłam wypadnięte z gniazda pisklę (chyba wróbelka). Widać było, że jest bardzo młode, bo jeszcze nie miało dużo piór. Kiedy wyszłam, by sprawdzić w internecie, jak można pomóc takiemu ptaszkowi i wróciłam po chwili, zauważyłam jeszcze drugiego pisklaka. Nie widziałam nigdzie gniazda, by móc je włożyć z powrotem (chyba zrobiły sobie gniazdo w rynnie naszego domu), wieść je do weterynarza wydawało mi się głupie (pomijając fakt, że nie bardzo miałam wtedy czym pojechać; poza tym nie wiem, czy by mnie tam nie wyśmiali), a zabierać do domu i troszczyć się o nie jakoś mi się nie widziało (zresztą nie miałam termoforu, żeby je ogrzać). To co zrobiłam, to przeniosłam je na słońce, żeby nie zmarzły i próbowałam podać trochę wody. Następnie położyłam je w pobliżu gdzie widziałam, że latały wróbelki, z myślą, że może ich matka jakoś je nakarmi. Sama spieszyłam się, bo chciałam pójść na majówkę i na Mszę Św. I choć przyszła myśl, żeby spróbować je nakarmić, to pomyślałam, że najwyżej zrobię to, jak wrócę z kościoła. Kiedy wróciłam jedno pisklę już zdechło, a drugie było wyraźnie słabsze. Próbowałam je nakarmić, ale widziałam, że z trudem przełyka i w końcu doszłam do wniosku, że to nie ma sensu, więc położyłam je na trawie i zostawiłam. Potem gdy do niego zajrzałam, to zobaczyłam straszny widok - mianowicie, że to pisklę było otoczone przez mrówki, a ono jeszcze się ruszało (tak jakby te mrówki jadły go żywcem). Nie mogłam na to patrzeć, ale je zostawiłam. I tak się zastanawiałam, czy nie lepiej by było dobić tego ptaszka, żeby nie cierpiało, ale ja bym tego nie mogła zrobić. I w sumie to trochę żałowałam, że je nie wzięłam do jakiegoś pudełeczka, tam przynajmniej spokojnie by zdechło, a nie pożerane przez mrówki.
Przepraszam za ten szczegółowy opis, ale chciałam dobrze przedstawić sytuację. Pytam, bo to nie pierwszy raz kiedy spotkałam wypadnięte, czasami zranione pisklę. I za każdym razem nie wiem co robić. Czy można je tak po prostu zostawić? Nie będzie to wielkim złem? Bo przecież nawet gdybym zrobiła wszystko co mogę, by mu pomóc to i tak nie wiadomo, czy by przeżyło. No i w końcu to tylko ptaszek (zwierzę, nie człowiek). A może jednak powinno się także takiemu ptaszkowi pomóc? Tylko jak? Proszę o odpowiedź.

Odpowiedź:

Myślę, ze tym ptaszkom niespecjalnie dało się już pomóc. Nie bardzo wiemy, czym je karmić. No i to zajmowałoby sporo czasu. A to, ze mrówki zjadały je żywcem...To oczywiście przykre, ale trudno, byś obwiniała się, że tego pisklęcia nie dobiłaś sama. Niestety, takie jest życie. Nie ty o losie tego ptaka zdecydowałaś. A że zabrakło ci odwagi, by je dobić, to na pewno nie grzech...

J.