Gość 21.03.2018 15:02

Szczęść Boże,
wiem, że powinnam załatwić tą sprawę w konfesjonale ale akurat wczoraj byłam u spowiedzi.
Sprawa wygląda tak, przymierzając dzisiaj spódniczkę w sklepie usłyszałam lekkie pęknięcie szwa. Potem zobaczyłam, że wewnątrz jest kawałek rozdzielonego materiału. Przez chwilę rozmyślałam co zrobić ale zamiast zgłosić to ekspediencie to oddałam spódniczkę i wyszłam. Po kilkunastu minutach wróciłam się jednak i kupiłam tą rzecz. Moje pytanie jest takie czy jest w tym jakiś grzech(ciężki)?Chodzi mi o to, że nie powiedziałam tego sprzedawczyni ale nie miałam w tedy pewności czy to z mojej winy się stało czy już tego wcześniej nie było( jak wróciłam do domu to pęknięcia były też w innych miejscach, więc pewnie niektóre już wcześniej były) i w końcu przecież kupiłam ją.
Bóg zapłać za odpowiedź.

Odpowiedź:

Z całą pewnością nie ma tu grzechu. Żadnego. Bo nikt, prócz Pani samej, szkody nie poniósł...

J.

Pytania z dnia...

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8

Pytanie #5115294

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus,

Mam pewien dylemat związany z moimi prośbami w modlitwie. W każdej modlitwie wieczornej i porannej czuję, że powinienem modlić się o życie i zdrowie dla mojej rodziny, bo oni tu na ziemi sa dla mnie najważniejsi. Intencja pewnie dobra, lecz niepokój i strach przed utratą powoduje, że takie proszenie to z 2/3 modlitwy mojej. Czasami czuję, że tak powinienem się modlić i ciężko polemizować z takimi myślami. Ostatnio stwierdziłem, że spróbuje wszystkie te prośby zanosić przed niedzielną Mszą Świętą, a w ciągu tygodnia tylko prosić o wysłuchanie błagań sprzed Mszy.

Czy to dobry pomysł? Może ma Odpowiadający jakieś rady dla osób w podobnej sytuacji? Jest we mnie lęk, że coś może im grozić albo że moje natrętne myśli źle życzące zostaną wzięte za prawdziwie moje, albo że zły zacznie działać, czego nie chce i proszę Boga o obronę.

I tak przy okazji, czy jest potrzeba modlitwy o bezpieczeństwo, życie i zdrowie, gdy nikomu nic nie dolega? W sensie, czy samo zawierzenie się Bogu i prośba o łaski i błogosławieństwa nie zawiera w sobie prośbę o ochronę życia i zdrowia - które są darem i dobrem? Trochę filozoficzne pytanie, ale nie umiem się odnaleźć. Po stracie dwóch bliskich osób ten strach zakrzątał mi głowę. I choć wiem, że winić się nie mogę, to pojawia się poczucie "a może byś wybłagał ratunek dla nich"... Nie wiem, co o tej mojej sytuacji myśleć, bardzo bym prosił o odpowiedź i rady.

Bóg zapłać