Gość 16.03.2018 17:26

Szczęść Boże.
Jakiś czas temu odbyłem spowiedź generalną. Potem, kilka miesięcy po tej spowiedzi przypomniały mi się bardzo wstydliwe grzechy z przeszłości dotyczące, na przykład myśli. Na spowiedzi powiedziałem, że w przeszłości miałem myśli i czyny dewiacyjne, ale nie podałem szczegółów, to czy to wystarczy?

Drugi problem ze spowiedzią mam taki, że po spowiedzi miałem bardzo poważne wątpliwości odnośnie rachunku sumienia. Wtedy jeszcze nie potrafiłem rozróżnić grzechów lekkich i ciężkich, w rachunku sumienia z którego korzystałem przy grzechach które dotyczą materii ciężkiej było napisane mw. Na tych grzechach skupiłem się najbardziej a te pozostałem w pewnym stopniu potraktowałem bez wystarczającego rozważenia. I części z nich nie wypisałem sobie na kartce uznając za mniej istotne a potem w konfesjonale już ich nie pamiętałem. Przez to po spowiedzi miałem takie uczucie jakbym je celowo zataił na etapie rachunku sumienia. Potem mówiłem księdzu, że mój rachunek sumienia był zły, ale nie powiedziałem o co dokładnie chodziło bo byłem zdenerwowany i mówiłem nieskładnie. Ksiądz wtedy nic nie mówił, że mam powtórzyć spowiedź.

Na koniec chciałbym jeszcze zadać nurtujące mnie pytania:
1. Gdy dojdzie do poronienia ciąży, to jaką świadomość ma dusza takiego dziecka, które ciało mogło się składać z zaledwie kilku komórek?
2. Czy Jezus w czasie życia płodowego zrezygnował ze swojej świadomości tak jak dzieci w łonie matki nie mają świadomości? Czy jako małe dziecko wiedział, że jest Bogiem?
3. Czy śmierć istniała jeszcze przed popełnieniem pierwszego grzechu? Gdzieś czytałem, że tak, ale wydało mi się to dziwne.
4. Czy w dniu sądu ostatecznego ludzie poznają wszystkie moje grzechy i będą na przykład widzieć z każdymi szczegółami jakie miałem nieczyste myśli?
5. Czy zarówno ludzie zbawieni jak i potępieni będą po zmartwychwstaniu żyć obok siebie tu, na Ziemi? I czy potępieni będą, na przykład przez całą wieczność, bez przerwy torturowani?
6. Czy większość ludzi będzie potępionych? Skoro Jezus mówił, że niewielu ludzi przechodzi przez wąską bramę, a większość idzie drogą prowadzącą do zguby, to czy to należy rozumieć, że bardzo wiele osób trafi do piekła?
7. Czytałem, że niebo, piekło i czyściec to stany a nie miejsca. Ale skoro Jezus wstąpił do nieba z ciałem i Maryja została z ciałem wzięta do nieba, to czy jednak nie powinny być to jakieś konkretne miejsca?

Odpowiedź:

A. Skoro ksiądz nie domagał się wyjaśnień, takie wyznanie wystarczy.

B. Skoro sprawa dotyczyła grzechów lekkich nie ma problemu nieważności spowiedzi.

1. Nie wiem.

2. Pewnie zrezygnował.

3. Śmierć istniała, ale nie było ludzi, którzy by mogli umrzeć

4. Nie wiem. Na pewno nikt nie będzie w dniu sądu upokarzany, bo to sprzeczne z miłością bliźniego.

5. Wieczność to niebo albo piekło. Nie życie tu na ziemi.

6. Nie wiadomo. Bóg jeden wie.

7. Chodzi o to, że istota nieba i piekła jest to, ze są stanami. A nie krainami szczęśliwości czy nieszczęśliwości.

J.

 

Pytania z dnia...

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8

Pytanie #5115294

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus,

Mam pewien dylemat związany z moimi prośbami w modlitwie. W każdej modlitwie wieczornej i porannej czuję, że powinienem modlić się o życie i zdrowie dla mojej rodziny, bo oni tu na ziemi sa dla mnie najważniejsi. Intencja pewnie dobra, lecz niepokój i strach przed utratą powoduje, że takie proszenie to z 2/3 modlitwy mojej. Czasami czuję, że tak powinienem się modlić i ciężko polemizować z takimi myślami. Ostatnio stwierdziłem, że spróbuje wszystkie te prośby zanosić przed niedzielną Mszą Świętą, a w ciągu tygodnia tylko prosić o wysłuchanie błagań sprzed Mszy.

Czy to dobry pomysł? Może ma Odpowiadający jakieś rady dla osób w podobnej sytuacji? Jest we mnie lęk, że coś może im grozić albo że moje natrętne myśli źle życzące zostaną wzięte za prawdziwie moje, albo że zły zacznie działać, czego nie chce i proszę Boga o obronę.

I tak przy okazji, czy jest potrzeba modlitwy o bezpieczeństwo, życie i zdrowie, gdy nikomu nic nie dolega? W sensie, czy samo zawierzenie się Bogu i prośba o łaski i błogosławieństwa nie zawiera w sobie prośbę o ochronę życia i zdrowia - które są darem i dobrem? Trochę filozoficzne pytanie, ale nie umiem się odnaleźć. Po stracie dwóch bliskich osób ten strach zakrzątał mi głowę. I choć wiem, że winić się nie mogę, to pojawia się poczucie "a może byś wybłagał ratunek dla nich"... Nie wiem, co o tej mojej sytuacji myśleć, bardzo bym prosił o odpowiedź i rady.

Bóg zapłać