Gość 16.03.2018 00:18

Na początku chciałam zaznaczyć, że mam problemy ze skrupułami. W związku z niedawną spowiedzią św. pojawiło się u mnie kilka wątpliwości, które chciałabym rozwiać.
1) Wyznając grzechy, czasami rezygnowałam ze zbyt szczegółowego mówienia (bo nie chciałam wchodzić w niepotrzebne szczegóły, chciałam wyznać grzechy zwięźle i na temat, nie chciałam nic zataić) i potem pojawiło się u mnie takie myślenie, że może ksiądz mnie przez to nie zrozumiał, że może źle wyznałam grzechy. Podam przykład:

(...)

2) Miałam taką sytuację (z czego zresztą się już wyspowiadałam, ale chciałabym zapytać na przyszłość i czy to jest grzech ciężki, bo ja przyjmowałam potem wiele razy Komunię Św bez spowiedzi, bo uznałam, że nie popełniłam grzechu ciężkiego, ale miałam wątpliwości): prowadząca wykład z psychologii w pewnym momencie powiedziała coś takiego, że masturbacja i w ogóle stosunki seksualne są czymś naturalnym; to tylko w Kościele katolickim uznaje się to za coś złego, bo Kościół dopuszcza tylko współżycie w małżeństwie i to tylko takie, gdzie nasienie mężczyzny zostanie złożone w pochwie kobiety, a to jest sprzeczne z naturą człowieka i często osoby bardzo wierzące popadają w różne zaburzenia psychiczne, bo walczą tak na prawdę ze swoją naturą i to budzi w nich konflikt. Generalnie odniosłam wrażenie, że ta prowadząca chce nas przekonać, że masturbacja, wczesne stosunki seksualne są czymś dobrym, że powinno się tak robić, żeby nie popaść w zaburzenia psychiczne. I wewnętrznie czułam, że powinnam się coś odezwać, bo to co mówiła nie jest prawdą (można w sposób zdrowy kontrolować swoje popędy, niekoniecznie tłumić uczucia i od nich uciekać), ale jednocześnie mówiłam sobie w myśli: to jest wykład, nie muszę się odzywać, to że milczę nie znaczy że się z tym zgadzam i chyba nie mam obowiązku upominać wykładowcy, prawda? Domyślam się, że święty coś by się odezwał, albo podszedł do prowadzącej po wykładzie i z nią na ten temat porozmawiał, ale czy takie zachowanie, że nic nie zrobię, milczę mimo iż być może Pan Bóg zaprasza mnie do dania świadectwa, stanięcia w obronie prawdy, może być grzechem ciężkim? wydaje mi się że nie, bo nie sądzę żeby to coś dało, żeby ta kobieta zmieniła zdanie po tym, że ja coś tam powiem, ale jednak bardzo burzy mnie wewnętrznie to, że ktoś wygaduje takie bzdury, obraża Kościół a ja nic nie robię, wszyscy milczą, zwłaszcza że na koniec wykładu pytała się nas czy mamy jakieś przemyślenia, chcemy się o coś zapytać, czymś podzielić, czy to dla nas jasne. Nikt wtedy się nie odezwał.


3) Czy kserowanie podręcznika dla siebie, żeby mieć z czego się uczyć jest grzechem? jest to gruby podręcznik, który kosztuje ponad 100zł i ja pożyczyłam ten podręcznik od koleżanki, ale moja koleżanka prosiła mnie, czy bym jej nie dała skserować (ksero jest tańsze) i ja jej dałam. Z czegoś trzeba się uczyć a w bibliotece już nie było tych książek...

4) Co jakiś czas nachodzą mnie różne lęki, wątpliwości, czy moje spowiedzi są ważne.

(...)

. Proszę Odpowiadającego o pomoc, bo już nie mam sił do tych moich skrupuł, wiele kapłanów radzi mi bym poszukała stałego spowiednika, ale ja wciąż nie potrafię go znaleźć, bo to też trudne spowiadać się u jednego kapłana, kiedy np. potrzebuję tej spowiedzi wcześniej, niż wiem że ten kapłan będzie spowiadał. chciałabym się już nie zadręczać tym wszystkim, bo wiem, że Bóg jest Dobry i nie jest surowym sędzią, ale miłosiernym Ojcem, ale wciąż wydaje mi się, że nie żyję tak jak powinnam. Bóg zapłać za cierpliwość i odpowiedź, którą mam nadzieję otrzymam.

Odpowiedź:

1. Nie widzę najmniejszej potrzeby opowiadania tych historii ze szczegółami. Mnie się wydaje, że tu nawet trudno mówić o jakimś grzechu z Twojej strony, Zwłaszcza ciężkim. Ogólna zasada jest taka, że faktycznie wyznanie grzechów powinno być w miarę konkretne, ale i zwięzłe, bez wchodzenia w drugorzędne szczegóły. Np. ukradłem koledze 100 złotych, bez wyjaśniania, że trzymał je w książce, którą mi pożyczył i być może sam już o tych pieniądzach zapomniał...

2. Moim zdaniem nie ma obowiązku polemizowania z wykładowcą...

Przy okazji... Faktycznie problemy związane z obawą przed grzechem bywają dla niektórych ludzi źródłem problemów nerwicowych. Wmawianie im jednak, ze problem rozwiążą, jeśli przestaną się przejmować nauczaniem Kościoła to raczej przejaw braku profesjonalizmu w podejściu do pacjenta. Bo terapeuta nie powinien ingerować w światopogląd temu, któremu pomaga. Zresztą problemy z seksualnością to raczej przejaw braku dojrzałości, a nie światopoglądu...

Konsekwentnie stosując zasady, którymi che się kierować ów wykładowca można by np powiedzieć komuś, kto ma pociąg do dzieci, żeby dał sobie spokój ze skrupułami  i jeśli tylko ma okazję, to niech korzysta. Przecież jak będzie sobie odmawiał, to grozi mu nerwica, prawda?

Ogień gasi się wodą, nie benzyną. Jeśli ktoś ma problem z własną seksualnością, to na pewno nie jest dobra metodą walki z tymi problemami, by pokusom ulegał. Bo zgodnie ze znanym mechanizmem będzie miał te potrzeby coraz większe. I z małego ognia może zrobić się pożar. Po którym zostaną już tylko zgliszcza...

3. Moim zdaniem nie ma tu grzechu. Instytucja biblioteki, a więc możliwości darmowego korzystania z książek to podstawa naszej cywilizacji. Kto uważa, że powinien na tym zarabiać i np. zmuszać studentów do kupowania własnego podręcznika powinien mocno się zastanowić, członkiem jakiej cywilizacji jest...

Proszę pamiętać, że w chrześcijaństwie  nad prawem własności jest zasada powszechnego przeznaczenia dóbr. Czyli prawda, że wszystkie dobra na ziemi, cały dorobek ludzki, jest ostatecznie wspólną naszą własnością. Owszem, uznajemy prawo do posiadania własności, ale nie ono jest wartością podstawową. W razie otrzeby istnieje wręcz obowiązek dzielenia się dobrami materialnymi. Tym bardziej intelektualnymi...

4. Myślę, że jeśli odbyłaś spowiedź generalną, to nawet jeśli jakoś bardzo dokładnie się do niej nie przygotowywałaś, to jest ona ważna. Faktycznie, jeśli przypomni Ci się jeszcze jakiś grzech ciężki, to powinnaś o nim powiedzieć - bo tak Ci wtedy powiedział spowiednik. Wydaje mi się jednak, że chodzi o faktyczne przypomnienie sobie czegoś istotnego, o czym zapomniałaś, a nie czegoś, co do czego masz wątpliwości albo czego nie pamiętasz czy wyznałaś... Szczególnie zwróć uwagę tu na sprawy związane z szóstym przykazaniem. Ogólnym wyznaniem - np. o nieskromnych czynach - obejmujesz wiele różnych czynów. Jeśli więc w spowiedzi nie pamiętałaś o jednym czy drugim konkretnym, ale to ogólne wyznanie było, to na pewno to już wystarczy. Nie ma potrzeby wracania do każdego poszczególnego tylko dlatego, że nieco różnił się od innych, ale co do istoty był tym samym...

J.

 

 

Pytania z dnia...

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8

Pytanie #5115294

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus,

Mam pewien dylemat związany z moimi prośbami w modlitwie. W każdej modlitwie wieczornej i porannej czuję, że powinienem modlić się o życie i zdrowie dla mojej rodziny, bo oni tu na ziemi sa dla mnie najważniejsi. Intencja pewnie dobra, lecz niepokój i strach przed utratą powoduje, że takie proszenie to z 2/3 modlitwy mojej. Czasami czuję, że tak powinienem się modlić i ciężko polemizować z takimi myślami. Ostatnio stwierdziłem, że spróbuje wszystkie te prośby zanosić przed niedzielną Mszą Świętą, a w ciągu tygodnia tylko prosić o wysłuchanie błagań sprzed Mszy.

Czy to dobry pomysł? Może ma Odpowiadający jakieś rady dla osób w podobnej sytuacji? Jest we mnie lęk, że coś może im grozić albo że moje natrętne myśli źle życzące zostaną wzięte za prawdziwie moje, albo że zły zacznie działać, czego nie chce i proszę Boga o obronę.

I tak przy okazji, czy jest potrzeba modlitwy o bezpieczeństwo, życie i zdrowie, gdy nikomu nic nie dolega? W sensie, czy samo zawierzenie się Bogu i prośba o łaski i błogosławieństwa nie zawiera w sobie prośbę o ochronę życia i zdrowia - które są darem i dobrem? Trochę filozoficzne pytanie, ale nie umiem się odnaleźć. Po stracie dwóch bliskich osób ten strach zakrzątał mi głowę. I choć wiem, że winić się nie mogę, to pojawia się poczucie "a może byś wybłagał ratunek dla nich"... Nie wiem, co o tej mojej sytuacji myśleć, bardzo bym prosił o odpowiedź i rady.

Bóg zapłać