Gość 15.03.2018 18:59

Szczęść Boże
Pod moim pytaniem: http://zapytaj.wiara.pl/pytanie/pokaz/4503d3
nie ma odpowiedzi, pozwalam więc sobie wpisać je ponownie:
Mam pytanie dotyczące szczepionek produkowanych w sposób nieetyczny, na liniach komórkowych pochodzących z aborcji. Wiem,że ukazał się dokument Papieskiej Akademii Pro Vita i jest on dla mnie jasny, jednak później ukazał się dokument Kongregacji Nauki Wiary Dignitas personae, a w nim czytamy: "Naturalnie w ramach tych ogólnych założeń istnieje zróżnicowana odpowiedzialność, i ważne racje mogłyby po części usprawiedliwić moralnie wykorzystanie rzeczonego „materiału biologicznego”. Tak więc na przykład zagrożenie życia dziecka może upoważnić rodziców do zastosowania szczepionki wyprodukowanej przy użyciu linii komórkowych niegodziwego pochodzenia, nie mniej jednak pozostaje obowiązek wszystkich by wyrazić swój sprzeciw i zażądać od osób odpowiedzialnych za systemy opieki zdrowotnej, by dostępne były inne rodzaje szczepionek". Generalnie mam wątpliwości z tym zwrotem "po części usprawiedliwić" i podanym przykładem zagrożenia życia (choć mowa jest ogólnie o ważnych racjach). Oboje z żoną jesteśmy lekarzami i oprócz szczepień obowiązkowych szczepimy dzieci również przeciwko ospie wietrznej. Szczepionka jest uzyskiwana na liniach komórkowych pochodzących z aborcji. Ospa nie jest z reguły chorobą ciężką, jednak może powodować powikłania, które choć nie są śmiertelne to jednak wydały się nam poważne, może też być groźna gdy zarazi się nią noworodek. Generalnie by wyrazić sprzeciw sumienia, pisuję do instytucji mających wpływ na politykę lekową w Polsce. Ale teraz się zastanawiam, czy korzystając ze szczepionki przeciwko takiej chorobie nie postępuję źle. A co Odpowiadający o tym myśli?

Odpowiedź:

Dziwne.... Pamiętam nawet, że pisałem tę odpowiedź...

Zacytuję ten akapit w całości

Naturalnie w ramach tych ogólnych założeń istnieje zróżnicowana odpowiedzialność, i ważne racje mogłyby po części usprawiedliwić moralnie wykorzystanie rzeczonego „materiału biologicznego”. Tak więc na przykład zagrożenie życia dziecka może upoważnić rodziców do zastosowania szczepionki wyprodukowanej przy użyciu linii komórkowych niegodziwego pochodzenia, nie mniej jednak pozostaje obowiązek wszystkich by wyrazić swój sprzeciw i zażądać od osób odpowiedzialnych za systemy opieki zdrowotnej, by dostępne były inne rodzaje szczepionek. Z drugiej strony należy pamiętać, że w firmach wykorzystujących linie komórkowe niegodziwego pochodzenia nie jest taka sama odpowiedzialność tych, którzy decydują o kierunkach produkcji, i tych którzy nie mają żadnej władzy decyzyjnej.

Myślę, że Pan chce dobra dla swojego dziecka. Brak szczepienia odczytuje jako zło, obawia się pan o zdrowie dziecka. Nie jest to może bezpośrednie zagrożenie dla życia dziecka, ale Pan na tyle się obawia, ze chce tego szczepienia. Jednocześnie jednak robi Pan to, o czym mowa w dokumencie: domaga się zmian w tym względzie. Wydaje mi się,iż trudno w takim wypadku powiedzieć, że akceptuje Pan zło jakim jest wykorzystanie do produkcji szczepionek niegodziwie pozyskanego materiału genetycznego. Tak więc widziałbym tu owe "częściowe usprawiedliwienie"...

Wydaje mi się jednak, że skoro wśród wielu szczepień dzieci to akurat nie jest obowiązkowe, to chyba nie ma wielkiej potrzeby, by dziecko zaszczepić.Skoro ta szczepionka powstaje z niemoralnie pobranego materiału genetycznego, to w tym wypadku radziłbym jednak nie szczepić...

Ostatecznie najlepiej chyba spytać spowiednika. Kiedy w grę wchodzi nie tylko sam fakt, ale też kwestie świadomości, a w pana wyoadku przede wszystkim dobrowolności, to wolałbym nie decydować...

J.

Pytania z dnia...

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8

Pytanie #5115294

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus,

Mam pewien dylemat związany z moimi prośbami w modlitwie. W każdej modlitwie wieczornej i porannej czuję, że powinienem modlić się o życie i zdrowie dla mojej rodziny, bo oni tu na ziemi sa dla mnie najważniejsi. Intencja pewnie dobra, lecz niepokój i strach przed utratą powoduje, że takie proszenie to z 2/3 modlitwy mojej. Czasami czuję, że tak powinienem się modlić i ciężko polemizować z takimi myślami. Ostatnio stwierdziłem, że spróbuje wszystkie te prośby zanosić przed niedzielną Mszą Świętą, a w ciągu tygodnia tylko prosić o wysłuchanie błagań sprzed Mszy.

Czy to dobry pomysł? Może ma Odpowiadający jakieś rady dla osób w podobnej sytuacji? Jest we mnie lęk, że coś może im grozić albo że moje natrętne myśli źle życzące zostaną wzięte za prawdziwie moje, albo że zły zacznie działać, czego nie chce i proszę Boga o obronę.

I tak przy okazji, czy jest potrzeba modlitwy o bezpieczeństwo, życie i zdrowie, gdy nikomu nic nie dolega? W sensie, czy samo zawierzenie się Bogu i prośba o łaski i błogosławieństwa nie zawiera w sobie prośbę o ochronę życia i zdrowia - które są darem i dobrem? Trochę filozoficzne pytanie, ale nie umiem się odnaleźć. Po stracie dwóch bliskich osób ten strach zakrzątał mi głowę. I choć wiem, że winić się nie mogę, to pojawia się poczucie "a może byś wybłagał ratunek dla nich"... Nie wiem, co o tej mojej sytuacji myśleć, bardzo bym prosił o odpowiedź i rady.

Bóg zapłać