Gość 21.02.2018 17:55

Czy Pan Bóg może sprawić że będą mnie interesowały tak zwane meskie sprawy czyli samochody,zrobienie czegoś w domu. Mam dwie lewe ręce bo nic mi nie wychodzi. Mimo że staram się to nic z tego. Bardziej wychodzą mi babskie sprawy niż męskie. Myślę że przez to nie mam w ogóle przyjaciół, bo nie znam się na niczym. Pewnie to błędy z przeszłości bo zawsze uważałem że ktoś robi coś lepiej ode mnie. Do tej pory tak uważam i chyba dlatego nie mam pracy i nie wiem czym się zajmować. W ogóle nie chce mi sie żyć i chyba zgubiłem swój sens życia. Czy może to być pokuta za grzechy? Taka że czuje taką beznadziejność w swoim życiu i mam dwie lewe ręce. Bo przecież czasem jest tak że pokutujemy tu albo w czysću.

Odpowiedź:

Nie wydaje mi się, by do tego trzeba było cudu. Człowiek nabywa takich umiejętności dzięki doświadczeniu. Podejmuje się takich albo innych działań. I najpierw słabo mu wychodzi, ale potem, jak się nauczy, najlepiej pod czyimś okiem, to już lepiej. Trzeba się po prostu do pracy przymusić, a nie narzekać, że nie pracuję bo mi nic nie wychodzi.

J.

Pytania z dnia...

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8

Pytanie #5115294

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus,

Mam pewien dylemat związany z moimi prośbami w modlitwie. W każdej modlitwie wieczornej i porannej czuję, że powinienem modlić się o życie i zdrowie dla mojej rodziny, bo oni tu na ziemi sa dla mnie najważniejsi. Intencja pewnie dobra, lecz niepokój i strach przed utratą powoduje, że takie proszenie to z 2/3 modlitwy mojej. Czasami czuję, że tak powinienem się modlić i ciężko polemizować z takimi myślami. Ostatnio stwierdziłem, że spróbuje wszystkie te prośby zanosić przed niedzielną Mszą Świętą, a w ciągu tygodnia tylko prosić o wysłuchanie błagań sprzed Mszy.

Czy to dobry pomysł? Może ma Odpowiadający jakieś rady dla osób w podobnej sytuacji? Jest we mnie lęk, że coś może im grozić albo że moje natrętne myśli źle życzące zostaną wzięte za prawdziwie moje, albo że zły zacznie działać, czego nie chce i proszę Boga o obronę.

I tak przy okazji, czy jest potrzeba modlitwy o bezpieczeństwo, życie i zdrowie, gdy nikomu nic nie dolega? W sensie, czy samo zawierzenie się Bogu i prośba o łaski i błogosławieństwa nie zawiera w sobie prośbę o ochronę życia i zdrowia - które są darem i dobrem? Trochę filozoficzne pytanie, ale nie umiem się odnaleźć. Po stracie dwóch bliskich osób ten strach zakrzątał mi głowę. I choć wiem, że winić się nie mogę, to pojawia się poczucie "a może byś wybłagał ratunek dla nich"... Nie wiem, co o tej mojej sytuacji myśleć, bardzo bym prosił o odpowiedź i rady.

Bóg zapłać