Ola 15.02.2018 12:06

Pisałam przed chwilą i zapomniałam zapytać o jedną sprawę. Jestem skrupulatom, bardzo stresuje się spowiedzia, nie chce pisać grzechów na kartce bo to już całkiem by mnie stresowalo i odbierał radość z wiary, o którą przez skrupuly i tak mi, nie ukrywam trudno choć wiem że nie powinno tak być :( ksiądz mi przerwał w momencie zastanowienia, już wyznalam prawie wszystkie grzechy ale siedząc w ławce uświadomiłam sobie ze zapomniałam powiedzieć że raz wypiłam zbyt dużo alkoholu, może nie dużo aż tak ale podziałami jakoś dziwnie, dodatkowo byłam bardzo zmęczona i położyłam się z mężem ublizajac mu l, byłam nieprzyjemna. Niewirm co dokładnie powiedziałam. Czy spowiedź była ważna skoro zapomnialam wyznać tego grzechu i ks mi przerwał? Czy mam to powtarzać na następnej spowiedzi skoro mówiłam że byłam nieczula dla męża,? Być może też mówiłam że się kłócić z nim i sprawiałaam przykrość ale nie pamiętam czy na pewno to mówiłam. Bo am tyle grzechów że czasem już nie pamiętam co i jak powiedziałam a wracać za każdym razem do starych grzechów też bez sensu... Co zrobić?

Po drugie miałam powiedzieć na spowiedzi że czasami miałam myśli,, że gdyby mój mąż umarł to byłabym z kimś innym i momentami tego chciałam.ale nie pamiętam czy na spowiedzi dodałam słowo czasami czy nie. Dokładnej ilości razy nie wiem i niepamietam na ile to były pokusy a na ile dłuższy myśli. Czy wracać do tego skoro wydaje mi się że kibla nie dodatkowo słów czasami i momentami...? Gnebia mnie takie rzeczy, analizuje każda spowiedź zamiast się cieszyć po spowiedzi z odpuszczonych grzechów. Często nie pamiętam co i jak dokładnie powiedziałam i co powiedziałam a z racji skrupulanctwa się tym przejmuje ciągle. W ogole mój spowiednik mówi mi że mam się nie spowiadac z tych wszystkich myśli bo są a zaraz ich nie ma. Chciałabym cieszyć się z życia i poprawić swoją relacje z mężem, być lepsza a ciągle przejmowanie się spowiedzia nie po maga bo swoje frustrację niestety na nim wyladowuje często.
Dziękuję za cierpliwość do czytania tego wszytskoego a zarazem przepraszam.

Odpowiedź:

1. Skoro spowiednik mówi, żeby się z tych wszystkich myśli nie spowiadać, to tego proszę się trzymać. W wielu sprawach złe myśli trudno uznać za grzech ciężki.Po pierwsze, często są niechciane, a to wyklucza poważny grzech. Po drugie, często są po prostu tylko pokusa, nie grzechem. Ta zawsze najpierw pojawia się w głowie czy w sercu, nieprawdaż? Jeśli za ich głosem nie idziemy, to nie ma najmniejszego grzechu.

Podsumowując: skoro spowiednik powiedział, żeby z tych myśli się nie spowiadać, to proszę tego się trzymać.

2. Co do tego picia... Trudno mi to jednoznacznie zakwalifikować jako taki czy inny grzech. Na pewno jednak nie ma potrzeby powtarzania spowiedzi. Powie Pani o nim przy najbliższej okazji. Bo zapomnienie nie czyni spowiedzi nieważną. Nieważna jest spowiedź, w której ktoś jakiś ciężki grzech celowo tai. A tu z cała pewnością było inaczej...

No i rada. Pewnie spowiednik udzielił ich mnóstwo, ale myślę, że mogę też coś powiedzieć. Pewnie się powtórzę, ale... Chodzi o zaufanie do Boga. Człowiek powinien wierzyć, że On jest dobry. On nie może być taki, żeby się nas czepiał za niechciane myśli, za niezbyt dokładnie wyznane grzechy - nie z powodu celowego zatajenia ale mało precyzyjnego wyznania - za sprawy drobne. To na pewno tak nie jest. Bóg nas kocha i nie chce naszego udręczenia. Kiedy więc przychodzisz do spowiedzi pamiętaj, ze nie spowiadasz się poprzez kapłana jakiemuś superzłośliwemu urzędnikowi, który wszystko chce obrócić na Twoją niekorzyść, ale dobremu Ojcu....

J.