Gość 29.12.2017 22:09

Miesiąc temu zadałem takie pytanie: "Mam pytanie, czy Pana Boga obowiązuje prawo (np. Dekalog), które sam stworzył i dał człowiekowi ?" i otrzymałem taką odpowiedź: "Chodzi o przykazanie nie zabijaj? Bóg jest Panem życia i śmierci człowieka. Wie, kiedy zabrać go do wieczności. Nam nie wolno o tym decydować, ale On może."

Powyższa odpowiedź jest nieprzekonująca. Problem w tym, że nie może być tak, że gdy Bóg zabija człowieka w ST (Pana/Pani określenie, że Bóg w ten sposób zabiera go do wieczności zafałszowuje sedno sprawy) nie czyni zła, a gdy człowiek zabija człowieka, zło wyrządza. W końcu konkretny czyn - i tu nie ma znaczenia, czy popełnia go Bóg czy człowiek - ma jedną naturę - złą. Nie może być tak, że w pewnych przypadkach ma naturę dobrą (gdy sprawcą jest Bóg), a pewnych przypadkach złą (gdy sprawcą jest człowiek). W przeciwnym razie natura czynu zależeć będzie od tego, kto go wykonuje, podczas, gdy sam czyn będzie taki sam. Przecież to nie trzyma się przysłowiowej kupy. Ludzie mają być dobrzy, jak ich Ojciec w Niebie, czyli Go naśladować, a akurat w tych czynach boskich nie ma nic godnego do naśladowania Boga. Powiem więcej. Gdy Bóg zesłał potop na ludzi żałował tego czynu. Bóg miał wyrzuty sumienia ? Przesadził, zsyłając potop na ludzi ? Proszę teraz wyobrazić sobie ten straszny obraz, gdy dokonywał się potop. Ból, cierpienie, wrzaski ludzi, także małych dzieci, w tym noworodków. Gdyby tego dopuścił się konkretny człowiek, byłby porównywany z Neronem, Hitlerem, Stalinem, itp. Wracając do prawa boskiego "nie zabijaj !" Bóg wymaga od człowieka (w dodatku słabego w porównaniu z Bogiem) tego, czego sam nie wymagał od Siebie. Smutne !

Odpowiedź:

Wcale nie musi się Pan czuć odpowiedzią przekonany. Napisałem jak jest. A niespecjalnie rozwijałem temat, bo kazał mi Pan zgadywać o co chodzi. Napiszę elaborat, a Pan powie, ze nie o to chodzi, tyko o co innego. To po co mam się wysilać?

Trochę rozwinę. Weźmy pod uwagę inną sytuację: jestem właścicielem samochodu i pożyczyłem go znajomemu. Wie, ze jakby co, będzie musiał mi go oddać. I taki moment nadchodzi. Czy ja krzywdzę tego człowieka, gdy zgłaszam się po swój samochód?

A Bóg jest nie tylko właścicielem wszystkiego co mamy, ale także naszego życia. Taka jest prawda. Jesteśmy istotami śmiertelnymi, bo takimi zostaliśmy stworzeni (przynajmniej my, którzy nie żyjemy już w Edenie) i wszyscy, wcześniej czy później umieramy. Od Boga zależy kiedy. Czasem pozwala działać prawom natury (choroby, kataklizmy), innym razem nie broni nas przed ludzką złością (morderstwo). Ale ma prawo nas przed śmiercią nie bronić Czyli - jak upraszczająco mówimy - nasze życie zabrać.

Bo proszę zwrócić uwagę: przecież Bóg nikogo nie morduje prawda? Nie było na świecie takiego przypadku, w którym do czyjejś śmierci doszłoby na skutek nadprzyrodzonych przyczyn. Zawsze to działanie praw natury czy drugiego człowieka...

J