Gość 20.06.2017 16:52

Nie przeczę, że Pan Jezus nie miał mocy czynić cuda, rozmnażać rzeczy czy przemieniać je w coś innego i tak dalej. Ale właśnie jest tak, że jak mówi Pismo, wodę przemienił w wino. Woda, H2O, stała się winem, z alkoholem i przybrała kolor czerwony podejrzewam, kolor wina. Pan Jezus przemienił zatem coś co jest H2O w inną rzecz, w wino. Przy Eucharystii jesteśmy uczeni i wierzymy, że chleb (głównie węglowodany i białka roślinne) staje się „ciałem, mięsem, białkiem zwierzęcym”. Dlaczego jak Pan Jezus na weselu przemienił wodę w wino, to było czuć smak wina i był kolor wina i alkohol, a jak pijemy Kielich to nie czuć hemoglobiny, i nadal jest smak wina, a jak Hostię spożywamy, to nie czujemy smaku mięsa? Czym różni się przemiana przez Pana Jezusa wody w wino na weselu, od wina w Krew i chleba w Ciało? Można jakoś podobnie mówić o tych przemianach, coś je łączy – ta przemiana weselna i wieczernikowa? Czy dlatego czujemy smak wina i chleba - nadal po konsekracji - bo Pan Jezus chciał ukryć te prawdziwe smaki hemoglobiny i mięsa, bo surowe, żywe - są niesmaczne? Czy może Ciało Pana Jezusa jest zbudowane z pszenicy, a Jego Krew z winogron? Zatem czy można jakoś podobnie mówić o tych przemianach? Czy coś je łączy? Ta przemiana weselna i wieczernikowa?

Dziękuję za odpowiedź.

Odpowiedź:

Może odpowiem tak...

Wydaje mi się, ze przyda się to Arystoteles, tudzież święty Tomasz z Akwinu. Oni mówili, że otaczający nas świat to uformowana materia. W sensie, że jest materia i jest forma. Wedle definicji teologicznych w Komunii forma chleba pozostaje, ale zmienia się materia - chleb staje się ciałem Jezusa. To dlatego mówimy w kontekście przeistoczenia o transsubstancjacji...

Trochę popuszczając wodze fantazji... Taki pomysł może wydawać się dziwnym, jeśli myślimy w kategoriach atomizmu: że atom jakiegoś pierwiastka jest cząstką niepodzielną. Choć przecież i węglowodany i białka zbudowane są właściwie głownie z tych samych atomów - węgla, wodoru i tlenu (azot siarkę czy fosfor dla uproszczenia zostawmy w spokoju). Wiemy jednak przecież, że atomy składają się z innych, mniejszych cząstek. Te materialnie mogą pochodzić z ciała Jezusa, choć niekoniecznie muszą być uformowane w ludzkie ciało (zamiast być uformowanymi w chleb). 

Z naukowego punktu widzenia rodzi to oczywiście wiele trudnych pytań.  Nie podejmuję się na nie odpowiedzieć. Chodziło mi tylko o to, że fakt, iż chleb może być miałem Chrystusa nawet z naukowego punktu widzenia nie jest czymś, co absolutnie nie mieści się głowie. Trzeba jednak zawsze pamiętać, ze istota przeistoczenia jest dla nas tajemnicą. Możemy  jakoś starać się ją ujaśnić, ale zawsze tajemnica pozostaje...

J.