Joanna 07.04.2017 12:52

Witam,
muszę podjąć trudną decyzję i proszę o pomoc i pokierowanie na dobrą drogę. Wcześniej jednak chcę opisać pokrótce moją sytuację.
Jestem po ślubie prawie 4 lata. Kochamy się z mężem, planujemy dziecko. W małżeństwie wszystko układa się dobrze.

(...)

Doszukuję się usprawiedliwienia żeby tylko nie kończyć tego podwójnego życia.
Potrzebuję wsparcia od osoby duchownej bym mogła zrozumieć własne zachowanie i pogodzić się z decyzją że będę musiała zostawić człowieka samemu sobie.
Wstydzę się iść i porozmawiać z księdzem u siebie w parafii.
Podsumowując, proszę o wsparcie w podjęciu właściwej decyzji oraz możliwość wytłumaczenia czemu tak się zachowuję. Osoba która chłodno podejdzie do tej sytuacji na pewno będzie miała więcej racji niż ja która się w życiu pogubiła.

Odpowiedź:

Sęk w tym, że nie jestem osobą duchowną...Napiszę... Nie wiem czy sensownie, nie wiem czy przez to mniej będzie Panią boleć....

W sercu człowieka wiele się mieści, nic więc dziwnego, że może być w Pani sercu miejsce dla dwóch mężczyzn. Tyle że można być mężem tylko jednej żony i żoną tylko jednego męża. Relacje "paramałżeńskie" z innymi partnerami nie powinny wchodzić w grę. Bo to krzywdzi męża. I może doprowadzić do rozbicia rodziny... Przecież gdyby Pani mąż się dowiedział, to by bardzo go bolało, prawda? 

Z innymi.... Cóż, trzeba jasno wyznaczać sobie granice. Kłopot w tym, że Pani już je przekroczyła. Co oczywiste - to zdrada. Po drugie - to zakochanie.... Nie, nie byłoby problemu, gdyby Pani tylko to czuła. Ale Pani z tego powodu nie chce zerwać relacji....

A widzę tu problem jeszcze jeden: ten mężczyzna Pani nie pomaga. Gdybyście oboje zdecydowali o tym że to błąd i nie należy iść dalej, to jeszcze może by to jakoś było. Ale on naciska... Nie, nic dobrego z tego wyjść nie może....

Co robić? 

Proszę zatrzymać tę relację. Zerwać ją. Jeśli uzna Pani za konieczne, jasno powiedzieć dlaczego. Ale zdaje się, że to może Panią narazić na kolejne rozmowy, tłumaczenia itd. Więc sensowniej będzie uciąć i już....

Jest jeszcze coś... Nie podoba mi się to tłumaczenie owego mężczyzny, że żona go odtrąciła. To jakoś nie tak, jeśli mężczyzna skarży się na żonę innej kobiecie. Różnie to być może, ale zazwyczaj takie rzeczy nie dzieją się bez powodu. Związek z Panią na pewno nie pomoże mu tej relacji odbudować.

Zakochanie się... Cóż... Serce, nie sługa. Ale po to jest rozum, żeby nad emocjami panować. Naprawdę najlepiej będzie, jeśli wróci Pani całym sercem do męża. To z nim zdecydowała się Pani kiedyś budować wspólne życie, i w imię uczciwości, tak powinno zostać. O tym drugim mężczyźnie może trudno będzie Pani zapomnieć, ale jeśli nie będzie Pani relacji pielęgnować, to z czasem jej blask przygaśnie...

J.