Gość 03.12.2010 00:23

Ja już naprawdę nie mogę czytać, tego co tu wypisujecie. Napisaliście dziewczynie, że nie ma w Biblii wersetu mówiącego "nikt nie przychodzi do Boga jak tylko przez Jezusa Chrystusa", ale jest "nikt nie przychodzi do Ojca, jak tylko przeze mnie", to jakaś różnica?? Na wszystkie pytania o traktowania Marii, jak Boga odsyłacie ciągle do tych samych tekstów, które są niczym innym, jak odwracaniem kota ogonem. Mam wrażenie, że w katolicyzmie już wszystko jest na opak. Nie dziwię się, że księża tracą wiarę i piją, molestują, popełniają samobójstwa... skoro mają wierzyć w takie cuda niewidy. Polecam samodzielne myślenie i lekturę Biblii od deski do deski bez obciążeń narzuconych przez całe lata. Wiem, że to trudne w dorosłym wieku kompletnie zmienić myślenie - łatwiej i wygodniej doginać rzeczywistość do swojego myślenia, ale naprawdę warto! Znam wielu ludzi, którzy to zrobili i byla to najlepsza decyzja w ich życiu. W końcu ważniejsze jest to, co nas czeka po tym życiu...
Już straciłąm nadzieję, że doczekam się odpowiedzi na moje pytanie, któe kiedyś wkleiłam.... Trudne było, nie do nagięcia:)

Odpowiedź:

A zastanawiał się Pan dlaczego odsyłam ciągle do tych samych tekstów? Bo zarzuty jakie się stawia katolikom są ciągle te same. Możemy sto razy wyjaśniać, zarzut i tak wraca. Pytających widać nie interesuje odpowiedź. Bo gdyby by znali tekst do którego odsyłam, to by jakoś do niego nawiązali. 

Kościół katolicki nie traktuje Maryi jak Boga, co widać choćby w modlitwach do tej świętej. Np. każde wezwanie Litanii Loretańskiej kończy prośbą "Módl się za nami", a nie "Zmiłuj się nad nami". Czy takie sformułowanie miałoby sens, gdyby Kościół traktował Maryję jak Boga? W najbardziej znanej modlitwie Zdrowaś Maryjo jest podobnie: "Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi". Co w takim tłumaczeniu - jak Pan pisze - jest na opak? A w modlitwie "Pod Twoją obronę" oprócz słów o Maryi pośredniczce jest też mowa o Maryi Orędowniczce. Duch Święty też modli się za nami, ale czy nazywanie Maryi Orędowniczką świadczy, że stawiamy ją na równi z Bogiem? Oczywiście nie, ale to naszych oskarżycieli nie interesuje. Wiedzą swoje i żadna siła ich nie przekona, że białe jest białe, a czarne czarne. 

Co do nazywania Maryi Pośredniczką... W Biblii napisano, by nikogo na świecie nie nazywać swoim ojcem. Jak Pan zwraca się do swojego ojca? Czy to znaczy, że ojcu oddaje Pan boską cześć? Oczywiście nie. Taki zarzut to absurd. Nawet gdybyśmy wymyślili jakieś inne słowo na określenie ojca - np. tata - po jakimś czasie "tata" mówilibyśmy do Boga, bo nikt by już słowa "ojciec" nie rozumiał. Pan to wie, ale tłumaczenie, że pośrednictwo Maryi rozumiemy inaczej niż jedyne pośrednictwo Jezusa Chrystusa nazywa pan wykręcaniem kota ogonem. To jest uczciwe? To jest jest te przejaw samodzielnego myślenia, o którym Pan pisze? 

Czytam Biblię. Nowy Testament znam dosyć dobrze. Ile to już razy usłyszałem zarzut, że Maryja miała inne niż Jezus dzieci, choć Pismo Święte nie tylko nic o tym nie mówi (mówiąc o braciach ma na myśli kuzynów, jak to też w w Polsce funkcjonuje), a przeczy temu fakt, że Jezus na krzyżu oddał swoją matkę pod opiekę Janowi? Ileż to razy słyszałem, że Apostołowie byli żonaci, choć ani słowa o tym w Piśmie Świętym nie ma? Bo wzmianka o teściowej jednego z nich (Piotra) nie przesądza o stanie cywilnym innych. I nie przesądza, czy żonaty był Piotr. Bo mógł być wdowcem. Mimo to słyszę połajanki w stylu: "Wiem, że to trudne w dorosłym wieku kompletnie zmienić myślenie - łatwiej i wygodniej doginać rzeczywistość do swojego myślenia, ale naprawdę warto!". Czy stawiający zarzuty dotyczące celibatu w Kościele mają otwarty umysł czy - jak Pan pisze - doginają Pismo Święte do swoich poglądów?  Nie czytali słów Jezusa o bezżennych dla królestwa Bożego? Dlaczego zdanie Pawła o biskupie - mężu jednej żony traktują jako nakaz zawierania przez duchownych małżeństwa, a nie, jak jest faktycznie, zakaz sprawowania tego urzędu przez bigamistę albo powtórnie żonatego? To jest ten przejaw otwartego myślenia i odrzucenia schematów?

Pan w swoim pytaniu już na dzień dobry naciągnął fakty. Cytuje Pan moją odpowiedź, ale niedokładnie. Czytam w pytaniu: "Napisaliście dziewczynie, że nie ma w Biblii wersetu mówiącego "nikt nie przychodzi do Boga jak tylko przez Jezusa Chrystusa", ale jest "nikt nie przychodzi do Ojca, jak tylko przeze mnie", to jakaś różnica??"  A co faktycznie napisałem? "Hmmm... Dosłownie tak w Piśmie Świętym napisano? Niemożliwe ;)" . (TUTAJ) Zauważył pan słowo "dosłownie" i znaczek ";)" na końcu? Chyba nie. Bo nie zachęcałby Pan mnie do lektury Pisma Świętego, jakbym go nie znał.  Kto tu zatem wykręca kota ogonem? Kto szuka nie faktów, ale pretekstów żeby się przyczepić?

Idźmy dalej. "Księża tracą wiarę, piją, molestują, popełniają samobójstwa"... A Pan należy do jakiejś wspólnoty? W Pana wspólnocie takie rzeczy się nie zdarzają? W Polsce jest kilkadziesiąt tysięcy księży (koło 30 tys) Proszę powiedzieć, ilu księży w Polsce zostało skazanych prawomocnym wyrokiem za molestowanie. Ilu księży popełniło samobójstwo?Ja znam jeden przypadek. Ilu byłych księży w Polsce odeszło od wiary? Znam też tylko jeden przypadek. Pan zna ich dużo więcej czy po prostu tak sobie samodzielnie myśląc dopisał fakty?

Mało? Dalej też jest ciekawie. "Znam wielu ludzi, którzy to zrobili (zaczęli czytać Pismo Święte) i byla to najlepsza decyzja w ich życiu. W końcu ważniejsze jest to, co nas czeka po tym życiu... Jeśli dobrze zrozumiałem w drugim zdaniu sugeruje Pan, że bycie katolikiem uniemożliwia zbawienie. To też Pan wyczytał w Biblii? Bo katolicy są ochrzczeni. A w Piśmie pisze: kto uwierzy i przyjmie chrzest będzie zbawiony (koniec Ewangelii Marka) . Ja jestem ochrzczony i wierzę. Więc jak to jest? Wierzy Pan Pismu Świętemu czy ta samodzielna lektura Pisma sprowadza Pana na manowce? A może wspólnota, w której Pan jest (nie raczył Pan napisać do jakiej wspólnoty należy, więc trudno pisać konkretniej) nie potrafi czytać Pisma Świętego inaczej, jak przez pryzmat polemiki z katolikami?

I jeszcze jedno. Napisał Pan, że stracił nadzieję na znalezienie odpowiedzi na swoje pytanie. Bo było trudne i nie do nagięcia. Nie mam pojęcia o jakie pytanie chodzi. Najczęściej odpowiadam po kolei. Jeśli wiec dziś odpowiedzi nie ma, na 99,5% już się nie pojawi. W tej chwili tylko jedno starsze pytanie czeka w kolejce na odpowiedź. Widać Pana pytanie uznałem za niewarte udzielania odpowiedzi. Co przy tematyce pytań, na które mimo dziwaczności mimo wszystko odpowiadam powinno dać do myślenia.

J.