Gość 29.08.2010 00:12

Mam złożony problem, ponieważ dosłownie nie mogę wytrzymać na mszy świętej. Za każdym razem chce mi się bardzo spać, nie mogę zebrać myśli, biegną one w różne strony zamiast myśleć o mszy i o modlitwach, które często recytuję bezwiednie. Kiedy wychodzę z kościoła wszystko ustępuje. Wydaje mi się że na to składa się wiele czynników, między innymi fakt że nasz parafialny ksiądz nie jest dobrym kaznodzieją i wszyscy "śpią" na jego kazaniach, ogłoszenia parafialne to drugie kazanie. Ponad to, wszystkie msze odprawiane przez tego księdza są monotonne i nieciekawe, nie wiem czy dobrze to wyjaśniam. Dodam że pieśni śpiewane przez organistę są od lat takie same, są śpiewane niewłaściwie a jeszcze jak starsze panie dołożą swój zawodzący chórek to jest całkiem masakra. Mam 16 lat i byłem na spotkaniu lednickim. Jestem pod ważeniem tamtej mszy, tam nie miałem takich problemów. Staram się opanować i skupić, ale nie jestem w stanie. Czy takie uczestnictwo na mszy św. jest grzechem? Co mogę zrobić, by "jakość" mojego uczestniczenia w Eucharystii się poprawiła? Czy mam się z tego spowiadać?

Odpowiedź:

To zrozumiałe, że kiedy wychodzisz z mszy rozproszenia ustępują ;)

A tak na serio. To, że masz kłopoty ze skupieniem podczas Mszy na pewno nie jest grzechem. Byłoby nim, gdybyś się na rozproszenia zgadzała, gdybyś sama "uciekała" z Mszy myślami. Gdy dzieje się to wbrew Twoim staraniom, grzechu nie ma.

Co zrobić? Próbuj skupiać się mimo wszystko. Odpowiadający zauważył, ze bardzo w przeżywaniu Mszy pomaga wcześniejsze wyciszenie się. No i przede wszystkim takie nastawienie się, że choćby nie wiadomo co, ta godzina jest dla Boga...

J.