Gość 09.12.2025 17:09
Witam, tej strony ta sama osoba co pytała czy chcenie żeby inflacja zniknęła i narzekanie na drożyznę jest grzechem. Tym razem problem z koleżanką duchowy. Trochę to też przyjaciółka. I mam tak, że siłą rzeczy jej prawie we wszystkim przyklaskuje.
Oczywiście nie w grzechach ciężkich tego staram się nie robić. I raczej nie robię.
O jaką sytuację mi chodzi?
Otóż ona ma taką wadę, że mówi na głos co myśli.
I komentuje czasem głośno ceny w sklepie
Jak Odpowiadający zwrócił uwagę, że może nie powinna tak mówic, bo może świadomie, nieświadomie zranić czyjeś uczucia. Przecież sprzedawca nic nie jest winny.
A nawet szefa się nie krytykuje za ceny tak słyszałam.
Nie twierdzę, że Odpowiadający nie ma racji, że powinna znajoma przystopować, ale poczułam ukłucie, że ktoś o mojej koleżance tak mówi, że nie powinna czegoś robić. Zakładam, że nie ma złych intencji.
Włącza mi się ten filtr "bo to znajoma, to jej wybaczę od razu"
Pewnie coś takiego może prowadzić, że niedługo w imię znajomości zacznę usprawiedliwiać morderstwo, plotki, kradzież i inne źle rzeczy.
Ale tak jak mówiłam jak widzę że idzie w kierunku grzechu ciężkiego to wtedy interweniuje i nie pozwoliłabym tego zrobić.
Tylko w tych mniejszych sprawach takich społecznych ona taka "zielona".
I mimo, że mówiłam kiedyś, że moi rodzice się nie zgodzą by coś tam zrobiła, coś improwizowała, to i tak do nich poszła, to znaczy zapytała czy może tę rzecz zrobić. Znów nie chodziło o sprawę wielkiej wagi, tylko użycie jednego z pomieszczeń do eksperymentów z wyglądem swoim. We własnym domu nie miała warunków i rodzice oczywiście się nie zgodzili i dostała trochę "ochrzan".
A ja nie mogę przyjąć do wiadomości, że się zagalopowała, przesadziła według norm społecznych. W sensie mój umysł z uporem maniaka widzi, że jak to moja Kasia (zmyślone imię) źle się zachowała? To niemożliwe, przecież ona jest z gruntu dobra.
A z tych komentarzy o drożyznie to myślę, że dlatego, że jest osobą ubogą dość.
Pewnie tu działa taki filtr podobny jak niektóre dziewczyny idealizują chłopaków w których się zakochały.
A tu podobnie jest, bo ona kojarzy mi się z niewinnością, czystością, jak taki ktoś może coś złego robić?
W sensie, że może nie widzę tego albo nie chce.
Tu się robi niebezpiecznie, bo grozi tym, że zrobię sobie bożka.
A jestem dorosła, a nie małe dziecko to tym gorzej.
Przecież nikt z nas nie jest idealny.
I druga sprawa jak jej na te komentarze mówię, ale nic nie poradzimy na to, że jest jak jest (w sensie drożyzna), nic z tym nie zrobisz, to to jest już wystarczające upomnienie? Zamiast straszyć grzechem i mówić wprost, że może tak publicznie nie komentuj, bo to za trudne dla mnie, już Bóg widzi, że coś działam?
1. Chyba nie ma potrzeby, bym cokolwiek pisał..
2. Tak, takie upomnienie jest wystarczające...
J.