kasia 30.05.2010 19:15

mam natretne mysli typu : jesli kocham Boga to np nie zjem kolacji czy obiedu nie zrobie czegos tam. Drecza mnie przez cały czas albo ze powinnam sie czegos wyrzec wiem ze glodzenie sie jest grzechem ale mi przypominaja sie ludzie ktorzy sciśle poscili np sw Jan Maria Vianney........ Kiedys jeden ksiadz napisal mi ze to ataki złego i nie maja z Bogiem nic wspolnego i musze jesc normalnie i dziekowac Bogu za to co mam, i ja probuje ale potem mysle sobie ze moze Bogu jest smutno ze pomysli ze Go nie kocham albo kiedys stane przed Nim a Pan powie mi ze nie bylam w stanie nawet tego dla Niego zrobic... Co mam zrobic czuje sie okropnie ze przejmuje sie takimi rzeczami i tak smuce Boga. Prosze o rade . Bóg zaplac...

Odpowiedź:

Ten ksiądz miał rację. Nawet jeśli nie są to ataki złego, na pewno takim myślom nie należy ulegać. Bogu podoba się nasze dobre życie. Na pewno w taki sposób jak opisujesz nie wystawia człowieka na próbę. Wybacz sprowadzenie do absurdul, ale zauważ: Ty myślisz o jedzeniu, A może Pan Bóg chce, żebyś podskoczyła? Albo stanęła na głowie? Przecież domyślanie się tego wszystkiego prowadzi do obłędu. Bo niby skąd mamy to wiedzieć?

Bóg powiedział co mamy robić: kochaj bliźniego jak siebie samego. Post w czyjejś intencji zawsze możesz podjąć.  Ale nie na zasadzie myślenia, że musisz ulec jakiemuś szantażowi ze strony Boga: dziś On chce to, jutro tamto. Takie myślenie o tym czego Bóg chce prowadzi do powstania Jego karykatury, nie prawdziwego obrazu. A to rzeczywiście pachnie już dzisłaniem Złego...

J.