szczęśliwa 26.03.2010 20:42

Mam bardzo osobisty problem więc bardzo proszę o niepublikowanie reszty wiadomości.

Odpowiedź:

Nie umiem odpowiedzieć na Twoje pytanie jednak jakoś nie odnosząc się do tego, co napisałaś. Maila nie podałaś...

Spróbujmy to jakoś uporządkować


1. Zrezygnowanie ze spowiedzi z powodu tego, ze człowiek nie widzi, by chciał się jakoś poprawić, to szatańska pokusa. Dobrze znana spowiednikom pod nazwą "pokusy bycia fair wobec Boga". Chrześcijanin zawsze powinien dążyć do poprawy, zawsze powinien starać się podnosić z upadku. Częsta spowiedź do tego motywuje. Gdy w imię bycia fair wobec Boga ze spowiedzi rezygnuje, to rezygnuje też z prób poprawienia się. A diabeł może zacierać ręce...


2. Człowiekowi chyba dość trudno unikać okazji do złoszczenia się na bliźnich. Gdy z nimi mieszka, nie może od nich uciec. Więc musi jakoś inaczej próbować sytuację zmienić. Jak? Na złość bardzo pomaga spojrzenie na siebie "z boku". Jak człowiek widzi siebie samego w chwili wybuchu gniewu, to nieraz strasznie się z siebie śmieje... I złość momentalnie przechodzi ;)

Pamiętaj też, ze te wybuchy złości mogą tez być związane z Twoim dorastaniem. To znaczy z tym, że dopiero się uczysz bycia dojrzałą, dobrą osobą. Może Ci się wydawać, ze ktoś za bardzo wkracza na Twoje terytorium, mogą Cię krępować domowe zasady. Ale zawsze masz szanse jakoś się odnaleźć. Naprawdę...

3. Rzeczywiście, jeśli ktoś nie pracuje nad sobą, gdy popełnia grzechy lekkie, łatwiej mu wpaść w ciężkie. Ale z Tobą nie jest tak źle. Świadczy o tym Twoje pytanie. Jednak Cię to dręczy, jednak widzisz, że coś jest nie tak. To dobry fundament do tego, żeby próbować coś zmienić...

4. Nerwica natręctw... Jeśli nie jest zbytnio nasilona, spróbuj zadziałać na przekór niej. Co by szkodziło komuś, kto np. często myje ręce, spróbować raz zjeść bułkę nieumytymi rekami? Tak sobie na złość? Albo nawet - jeśli masz ogródek - zjeść jabłko rękami umorusanymi w ziemi, tylko wytartymi? Nawet jeśli ciut ciut Ci to ostatnie zaszkodzi, to zapewne nic wielkiego :)

J.