Jarek 24.03.2010 17:52

Szczęść Boże!

dziś przyjąłem Sakrament Pokuty..lecz gdy odchodziłem od konfesjonału czułem niemałe wzburzenie postawą księdza który mnie spowiadał a mianowicie tym ze gdy wyjawiłem mu moje grzechy, zaczął podniesionym głosem (tudzież pierwsze 5 ławek słyszało bez problemu) udzielać mi nauke, a raczej wykrzyczał mnie przy wszystkich ludziach.wiem ze bardzo zle czyniłem ale doprawdy czy cały kosciół musi wiedzieć o moim postepowaniu po to by po powstaniu ludzie sie na mnie krzywo patrzyli ?czyż cała spowiedz nie powinna odbyć sie w ciszy tj.szeptem ?nie trwało nic co mogłoby ją (cisze) zakłócać.wiem ze kapłan chce "nastawić na własciwe tory"... czy podniesiony głos to nie naruszenie tajemnicy spowiedzi ?czy to ma sens ? przez takie prowadzenie spowiedzi aż mozna żałowac ( choc to moze za wielkie słowo) a bardziej zniechęcic sie do tego. przecież nauka jest dla mnie - kazda jest w końcu indywidualna.dlaczego ksiadz u którego sie spowiadałem nie zachował sie dyskretnie (dotąd nigdy sie nie spotkałem z takim zachowaniem) ? dręczy mnie to i nasuwa mi sie stwierdzenie : przez takich kapłanów młodziez coraz mniej chetnie uczestniczy we Mszy Św. szczegolnie pod względem obecnosci w kosciele.. a traktuje to jako ciężar.
jeszcze jedno pytanie : czy podczas spowiedzi spowiednik ma prawo przykro mnie osądzać,a tym bardziej na głos ?
bardzo prosze o odpowiedź ...

Odpowiedź:

Kapłan nie powinien pouczać penitenta tak głośno, ze z łatwością mogą to usłyszeć inni. Wszystko inne natomiast, to już kwestia jego podejścia. Bywają spowiednicy łagodni, bywają surowi. Bywają ludzie, którzy wolą spowiedników łagodnych, ale i tacy - tu się zdziwisz - którzy wolą ostrych. Bo czują, ze potrzeba im, żeby ktoś nimi potrząsnął...

J.