Morek 19.03.2010 21:57

Mam dwa pytania, bardzo proszę o odpowiedź i z góry za nią dziękuję.
1.nie wiem za bardzo w jaki sposób mam wyspowiadać się z tego, że miałam myśli nieskromne? Mam na myśli, czy muszę precyzować na spowiedzi czy wyobrażałam sobie, że całowałam się namiętnie z dziewczyną, czy chłopakiem, czy mężczyzną żonatym, czy wyobrażałam sobie stosunek i też podawać mniej więcej z kim itp., czy wystarczy powiedzieć, że miało się myśli nieskromne i tyle.

2.Kiedyś po przeczytaniu książki "Harry Potter" wykreowałam sobie w wyobraźni postać, którą wtedy chętnie umieściłabym w książce, gdybym była jej autorem. Miała to być w moim zamyśle osoba w gruncie rzeczy dobra, która jednak w pewnych przypadkach używa "czarnej magii" wobec złych postaci z książki (w książce były to bardzo różne zaklęcia, m.in. torturujące). Wyobraziłam sobie, że to ja jestem tą postacią, że latam sobie z różdżką i takie tam. Wtedy nie widziałam w tym nic złego dopiero teraz pomyślałam sobie, że to bardzo nie w porządku, że wyobrażałam sobie, że torturuję ludzi, choćby byli nie wiadomo jak źli i nie istnieli naprawdę. W rzeczywistości nie mam takiego charakteru jak ta wykreowana przeze mnie postać, tak tylko sobie wyobrażałam. W prawdziwym życiu nawet jakaś "mocniejsza" scena w filmie, jest w stanie mnie przerazić. To moje "znieczulenie" w wyobraźni być może wynikało z tego, że wg książki owe czary nie powodowały obrażeń na ciele, rozlewu krwi jak to powodują prawdziwe tortury. Pragnę jeszcze zaznaczyć, że nigdy nie interesowałam się okultyzmem, wywoływaniem duchów i nigdy w życiu nie miałam zamiaru wprowadzać tego typu praktyk w życie! Nigdy nie wierzyłam w jakieś "czary-mary", to wszystko była tylko wyobraźnia. Dodam jeszcze, że często zdarza mi się wyobrażać, że jestem jedną z postaci z książek, jest to dla mnie taka odskocznia od codzienności. Kiedy przeczytałam "władcę pierścieni" wyobrażałam sobie np. że jestem elfem. I mogłabym tu mnożyć przykłady, ale to nie o to chodzi. Chcę tylko pokazać, że te wszystkie moje myśli to naprawdę tylko wyobraźnia, ale nie wiem czy czasem za bardzo mnie nie ponosi i czy nie powinnam się z tych myśli wyspowiadać a jeśli tak to w jaki sposób. W rzeczywistości naprawdę jestem "normalna", mam przyjaciół i nawet osób za którymi nie przepadam (a jest takich osób niewiele, bo generalnie kocham ludzi) nie potrafiłabym skrzywdzić fizycznie(chociaż czasem w napadzie złości na kogoś mam ochotę go solidnie uderzyć, ale nie wprowadzam tego w życie i oczywiście spowiadam się z tego). Nigdy też nie wystrugałam sobie różdżki i nie udawałam, ze uprawiam magię, jestem zwykłą, nudną uczennicą, może trochę bardziej rozmarzoną, ale generalnie bardziej mnie zajmuje rzeczywiste życie niż książki- te są tylko odskocznią. Przepraszam, że tak się rozpisuję o sobie, ale chciałam dać pełny obraz. Och i jeszcze jedno, w tej książce też występowały postaci, które choć skalały się kiedyś zła magią nawracały się, że tak powiem i w końcu okazywały się być dobrymi istotami(np. prof. Snape), co też mnie niejako "zainspirowało".Przepraszam, że zadaję być może głupie pytania, ale naprawdę bardzo mnie to trapi.

Odpowiedź:

1 Wystarczy powiedzieć o nieskromnych myślach. Chyba że te myśli miały jakieś cechy, o których trzeba by powiedzieć ze względu na zmianę charakteru czynu - np. gdyby ktoś sobie wyobrażał stosunek z księdzem z powodów świętokradczych...

2. Tego rodzaju fantazje może i nie są całkiem w porządku, ale trudno je uznać za ciężki grzech. Bo przecież nie jest to planowanie zbrodni...

3. Człowiek z taką fantazją zapewne nie jest nudny. Uszy do góry.

J.