asdf 11.03.2010 19:08

Oglądając pewien serial przyszła mi taka myśl. Oczywiście przedstawiona tu sytuacja jest czysto teoretyczna. Załóżmy że ktoś powiedział że da mi np milion złotych jeśli ukradnę komuś jakąś rzecz, jakąś zwykłą np telefon. Ja po kradzieży oddał bym, lub odkupił tą rzecz i dodatkowo wypłacając jakąś sumę za tą szkodę. Czy to byłby grzech kradzieży? Wydaje mi się że kradzież to kradzież, ale bym tą rzecz oddał i dodatkowo przekazał pewną sumę pieniędzy właścicielowi za straty. Kradzież nie powoduje strat u nikogo innego niż tylko chwilową stratę u właściciela rzeczy.

Pytanie może i głupie, ale jestem ciekaw, jak w takiej sytuacji należałoby postąpić.

Jeszcze takie dodatkowe pytanie, czy pytając o takie teoretyczne sytuacje można popełnić grzech, ponieważ wydaje mi się że to pytanie może być związane z namawianiem do złego i to że w głowie tworze takie teoretyczne podchwytliwe być może grzeszne pytanie?

Odpowiedź:

Jeśli ktoś zabiera i zaraz oddaje, to raczej mamy do czynienia z wymuszonym pożyczeniem niż kradzieżą. Gorzej, jeśli konkretna rzecz jest temu człowiekowi w konkretnej chwili bardzo potrzebna. Np. zabranie biednemu żebrakowi ostatnich 10 złotych i oddanie ich za dwa dni, jak już przecierpi głód na pewno jest gorsze, niż zabranie znajomemu książki, której brak zauważył dopiero przy oddawaniu po tygodniu.

J.