Niniel 07.02.2010 18:10

Ostatnio przydarza mi się coś okropnego. Podczas modlitwy, kiedy rozmyślam o Bogu, o świętych, ludziach którzy oddali życie za wiarę, na temat drogi krzyżowej i innych religijnych tematów, odczuwam podniecenie, nieraz bardzo silne,

(...)

Jak tak dalej pójdzie nie będę mogła się w ogóle modlić! Co ciekawe, nie mam podniecenia kiedy np. czytam opis sceny erotycznej w książce albo jak widzę scenę łóżkową w filmie fabularnym. Wtedy czuję najwyżej obrzydzenie. A przy modlitwie mam podniecenie. Co robić? Czy to jakaś forma opętania?

Odpowiedź:

Odpowiadającemu trudno jednoznacznie coś radzić. W każdym razie wydaje się, że:

1. Nie powinnaś rezygnować z modlitwy
2. Mogłabyś spróbować samą siebie zapytać, skąd te reakcje. Wtedy świadomie mogłabyś ten czynnik ze swojej modlitwy usuwać...

W każdym razie zapewne nie o opętanie chodzi. Raczej, jeśli już, o jakieś silne pokusy...

J.

Pytania z dnia...

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8

Pytanie #5115294

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus,

Mam pewien dylemat związany z moimi prośbami w modlitwie. W każdej modlitwie wieczornej i porannej czuję, że powinienem modlić się o życie i zdrowie dla mojej rodziny, bo oni tu na ziemi sa dla mnie najważniejsi. Intencja pewnie dobra, lecz niepokój i strach przed utratą powoduje, że takie proszenie to z 2/3 modlitwy mojej. Czasami czuję, że tak powinienem się modlić i ciężko polemizować z takimi myślami. Ostatnio stwierdziłem, że spróbuje wszystkie te prośby zanosić przed niedzielną Mszą Świętą, a w ciągu tygodnia tylko prosić o wysłuchanie błagań sprzed Mszy.

Czy to dobry pomysł? Może ma Odpowiadający jakieś rady dla osób w podobnej sytuacji? Jest we mnie lęk, że coś może im grozić albo że moje natrętne myśli źle życzące zostaną wzięte za prawdziwie moje, albo że zły zacznie działać, czego nie chce i proszę Boga o obronę.

I tak przy okazji, czy jest potrzeba modlitwy o bezpieczeństwo, życie i zdrowie, gdy nikomu nic nie dolega? W sensie, czy samo zawierzenie się Bogu i prośba o łaski i błogosławieństwa nie zawiera w sobie prośbę o ochronę życia i zdrowia - które są darem i dobrem? Trochę filozoficzne pytanie, ale nie umiem się odnaleźć. Po stracie dwóch bliskich osób ten strach zakrzątał mi głowę. I choć wiem, że winić się nie mogę, to pojawia się poczucie "a może byś wybłagał ratunek dla nich"... Nie wiem, co o tej mojej sytuacji myśleć, bardzo bym prosił o odpowiedź i rady.

Bóg zapłać