coty 07.02.2010 16:07

Od jakiegoś czasu zastanawia mnie pytanie:
Za co Pan Jezus został skazany na śmierc?

dośc długom się zastanawiałam i doszłam do związku, że przez to, że Chrystus uważał się za mesjasza..jednak to chyba nie jest jedyny powód. Dlatego też pytam się was;)

Odpowiedź:

Powód skazania pokazuje scena przed Sanhedrynem, gdy arcykapłan pyta Jezusa, czy jest on Synem Bożym. W wersji Łukasza brzmi to tak:

"Skoro dzień nastał, zebrała się starszyzna ludu, arcykapłani i uczeni w Piśmie i kazali
przyprowadzić Go przed swoją Radę. Rzekli: Jeśli Ty jesteś Mesjasz, powiedz nam! On im odrzekł: Jeśli wam powiem, nie uwierzycie Mi, i jeśli was zapytam, nie dacie Mi odpowiedzi. Lecz odtąd Syn Człowieczy siedzieć będzie po prawej stronie Wszechmocy Bożej. Zawołali wszyscy: Więc Ty jesteś Synem Bożym? Odpowiedział im: Tak. Jestem Nim. A oni zawołali: Na co nam jeszcze potrzeba świadectwa? Sami przecie słyszeliśmy z ust Jego".

Słyszeli bluźnierstwo. Dlaczego? Nie dlatego, że uznał siebie za Syna Bożego. Bo wedle Żydów synem Bożym był np. członek narodu wybranego, arcykapłan itd. Wiec nie w tym rzecz. Ale że Jezus jest Synem, który "będzie siedzieć po prawej stronie Wszechmocy Bożej". Po prawej stronie króla siadał tylko syn, następca tronu. To za uczynienie siebie równym Bogu Jezus został skazany.

A przed sądem Piłata chodziło już tylko o pretekst. Oskarżono Go, że mówiąc o siebie jako królu jest buntownikiem, że sprzeciwia się Cezarowi. Jezus tłumaczył, że "Jego królestwo nie jest stąd", ale tego szczegółu w wyznaniu Jezusa nie wzięto już pod uwagę... Dokładniej: Piłat nie wziął bo się bał, że zostanie oskarżony w Rzymie o tolerowanie buntu...

J.

Pytania z dnia...

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8

Pytanie #5115294

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus,

Mam pewien dylemat związany z moimi prośbami w modlitwie. W każdej modlitwie wieczornej i porannej czuję, że powinienem modlić się o życie i zdrowie dla mojej rodziny, bo oni tu na ziemi sa dla mnie najważniejsi. Intencja pewnie dobra, lecz niepokój i strach przed utratą powoduje, że takie proszenie to z 2/3 modlitwy mojej. Czasami czuję, że tak powinienem się modlić i ciężko polemizować z takimi myślami. Ostatnio stwierdziłem, że spróbuje wszystkie te prośby zanosić przed niedzielną Mszą Świętą, a w ciągu tygodnia tylko prosić o wysłuchanie błagań sprzed Mszy.

Czy to dobry pomysł? Może ma Odpowiadający jakieś rady dla osób w podobnej sytuacji? Jest we mnie lęk, że coś może im grozić albo że moje natrętne myśli źle życzące zostaną wzięte za prawdziwie moje, albo że zły zacznie działać, czego nie chce i proszę Boga o obronę.

I tak przy okazji, czy jest potrzeba modlitwy o bezpieczeństwo, życie i zdrowie, gdy nikomu nic nie dolega? W sensie, czy samo zawierzenie się Bogu i prośba o łaski i błogosławieństwa nie zawiera w sobie prośbę o ochronę życia i zdrowia - które są darem i dobrem? Trochę filozoficzne pytanie, ale nie umiem się odnaleźć. Po stracie dwóch bliskich osób ten strach zakrzątał mi głowę. I choć wiem, że winić się nie mogę, to pojawia się poczucie "a może byś wybłagał ratunek dla nich"... Nie wiem, co o tej mojej sytuacji myśleć, bardzo bym prosił o odpowiedź i rady.

Bóg zapłać