Ania 28.12.2009 23:22

Niech bedzie pochwalony Jezus Chrystus! Moje pytanie pewnie bedzie brzmiało jak wiele innych, ale wiem, że do końca nie bedzie takie samo. Jestem młodą dziewczyną (16lat). Wiem, że w tym wieku zauroczenie jest rzeczą normalną, jednak niepokoi mnie to, że trwa to już ok 2 lat. Spotkaliśmy sie kiedyś na wspólnocie, oboje jesteśmy osobami wierzącymi i praktykującymi (on ma 22 lata). Od tamtego czasu, zważając na moją sytuacje czułam jego bliskość, zawsze był chetny by mi pomóc. Gdy wyjechał na studia widywaliśmy sie bardzo rzadko i prawie wcale nie odzywał sie do mnie. Ostatni rok był bardzo dziwny, kiedy przyjeżdżał ze studiów, i miał okazje zaczął bacznie mi sie przyglądać, nie tylko ja to zauwazyłam. Widziały tez to moje koleżanki i siostra. Zauroczył mnie tym, możnaby było powiedzieć, że sie zakochałam. Strasznie sie z tym męcze bo nie wiem o co tak naprawde chodzi. Oprócz spojrzeń nie robi niec więcej. Prosiłam Boga w moich modlitwach, by odsunął ode mnie to uczucie, ale ono coraz bardziej sie nasilało; modliłam sie tez za niego. Co mam zrobić w takiej sytuacji? Czy niemądrym byłoby powiedzenie mu o wszystkim? Jak w takich sytuacjach powinien zachować sie młody katolik? (z góry przepraszam za moje opowiadanie).

Odpowiedź:

Odpowiadający nie lubi radzić w sprawach sercowych. To bardzo delikatna materia. Jeśli chcesz rady...

Może wydać Ci się głupia, ale.. poczekaj jak się sprawy potoczą. Dziś tych 6 lat różnicy między wami, to przepaść. Za dwa lata będzie już nieco inaczej. A za cztery, już zupełnie. Nie ma co dziś podejmować jakichś decyzji. Nie musisz go unikać. Przeciwnie, jeśli jest okazja, pogadajcie czasem ze sobą. Ale nie czekaj na deklaracje. W układach przyjacielskich wszystko jest prostsze: zarówno propozycja częstszego spotykania się, jak i zrezygnowanie z nich. Więc.. czekaj...

J.