myszka2832 23.12.2009 07:57

SZCZESC BOZE
Mam ptanie do ksiedza. Nekaja mnie mysli nieczyste. NIE CHCE ICH,zwlaszcza ze dotycza rowniez JEZUSA. Wczoraj bylam u spowiedzi , a dzis podczas przyjmowania KOMUNI SWIETEJ znowu naszla mnie mysl nieczysta.

ALe jak mam cos pomyslec glupiego ,czy nieczystego patrzac na ukrzyzowana postac JEZUSA wole myslec o moim mezu. I tak sie stalo tym razem. Ja wiem ze podczas przyjmowania KOMUNI to nie odpowiednia pora to mi nie sprawilo przyjemnosci .Pomyslalam o mezu, bo nie chcialam obrazic JEZUSA, ...Wole zyc bez tych mysli ,ale one mnie drecza, im bardziej nie chce to one powracaja jak bumerang.. zastanawiam sie czy jestem az tak zepsuta, skoro mam te mysli, i co robic, bo czasem juz nie mam sily walczyc..

teraz chodze i mysle czy moge jutro przyjac JEZUSA do serca..
Moje mysli to moje utrapienie..a jutro WIGILIA
CZy powinnam isc do spowiedzi .Chce byc dobra i miec piekne sumienie a nie takie grzeszne
Prosze o szybka odpowiedz.
tak bardzo mi zalezy. Z GORY DZIEKUJE I POZDRAWIAM ZYCZAC KAZDEMU SPOKOJNYCH SWIAT BOZEGO NARODZENIA

Odpowiedź:

Niestety, jak widać, szybka odpowiedź nie nadeszła... Odpowiadający bardzo rzadko i wyrywkowo jedynie zagląda do ostatnich pytań. Stara się odpowiadać w miarę po kolei...

Człowiek może zgrzeszyć myślą, gdy za grzeszną myśl rzeczywiście odpowiada. Więc gdy jej chce, sam ją wzbudza, z upodobaniem się na niej zatrzymuje. Myśli niechciane nie są grzechem. Mogą być pokusą, a przede wszystkim są ciężkim doświadczeniem.

Kiedy walcząc z nieczystą myślą dotyczącą Jezusa zamieniła ją Pani na myśl o własnym mężu (zakładam, że jest Pani mężatka, a nie chodzi o hipotetycznego męża) - czystą przecież ze swej natury, trudno mówić o grzechu. Może Pani spokojnie przyjmować Komunię...

Psycholog na niechciane myśli spojrzy pewnie inaczej. Ale człowiek wierzący może w nich widzieć przejaw działania szatana. Gdyby Pani z tymi myślami nie walczyła, ale je przyjmowała jako swoje, pewnie szybko by zniknęły. Szatan osiągnąłby swoje i nie musiałby się dalej wysilać. Ale Pani walczy, więc stara się jak najbardziej uprzykrzyć Pani życie. Dokładniej: chodzi o to, żeby Pani uwierzyła, że jest Pani tak zła i podła, iż nawracanie się nie ma sensu. Odsuwając od siebie te myśli ciągle jest Pani blisko Boga. Pewnie dlatego nie zaznaje Pani spokoju...

Jak z takimi myślami walczyć? Trzeba, pamiętając że niechciane myśli nie sęa żadnym grzechem, zachować w ich obliczu spokój. Może Pani spokojnie, bez lęku że zbyt wolne działanie będzie grzechem, wyobrazić sobie coś innego, czym innym zająć myśli. I przede wszystkim proszę się nie bać. Bóg na pewno wie, że tych myśli, choć powstają w Pani głowie, wcale Pani nie chce. Z ufnością niech Mu pani swój problem oddaje...

J.