a-pr 21.12.2009 23:12

Nie uważam się za ateistę, jednak z cała pewnością mogę twierdzić, że nie wierzę. Wiara jest kategorią myślową, którą nie potrafię się posługiwać. Zazdroszczę katolikom posiadającym drogowskaz, podczas,gdy ja dylematy rozwiązywać muszę sam. Nigdy nie zwalczałem wiary w Boga słowem ni czynem. Mam 55 lat i nie wiem jak sobie z tym poradzić. Naprawdę zazdroszczę wierzącym.

Odpowiedź:

Jak uwierzyć? Hmmm...

Chyba nie ma na to jakiejś jednej recepty. Poszukiwanie Boga rozumem, poszukiwanie Go w książkach, we wspólnocie, to wstęp. Ale nie pozwala przekroczyć pewnego progu. Progu oddzielającego wiarę od niewiary, progu, po przekroczeniu którego niekoniecznie znika niepewność, ale na pewno jest się już po stronie zaufania...

Jak zaufać? Chyba trzeba klęknąć do modlitwy. I mówić do Boga, w którego trudno uwierzyć... I w końcu powiedzieć "tak, chcę wierzyć"...

J.