ehh 05.07.2009 17:19

Przypadkiem natknęłam się na nagie zdjęcie znanego mi człowieka, jednak stojącego tyłem. Patrzyłam się na nie przez chwilę, nie chciałam podniecenia, raczej byłam zdziwiona, że ta osoba ma takie zdjęcie. Nie trwało to długo, odłożyłam zdjęcie. W ciągu tych kilku? kilkunastu? sekund poczułam...coś, jednak nie wydaje mi się, żeby to było podniecenie seksualne, nie potrafię tego jednoznacznie określić, jako czegoś przyjemnego,a podniecenie przecież jest przyjemne. Poza tym moim celem nie było wywołanie podniecenia. Myślę, że ta chwila w której oglądałam zdjęcie była za krótka, żeby podjąć świadomą i dobrowolną decyzję. W takiej sytuacji uznałam, że nie popełniłam grzechu, tym bardziej ciężkiego. Czy mam rację? A jeśli nie, to gdzie konkretnie się mylę? I jak się z czegoś takiego wyspowiadać? Przecież to nie była pornografia (to zdjęcie nie zostało zrobione w celu wywołania podniecenia, ta osoba nie była na pierwszym planie, to było takie... artystyczne zdjęcie) i nie chciałam podniecenia.

Odpowiedź:

Zdaniem odpowiadającego masz rację. W takiej sytuacji grzechu nie było.

J.