niepewna 10.04.2009 11:40

Szczęść Boże! Mam poważny dylemat. Chodzi o to że gdy wyprawiałam swoje urodziny, nie zaprosiłam na nie pewnej osoby (dlatego że porostu ta osoba denerwowała mnie chyba swoim sposobem bycia, nie lubię jej) jednak gdy ta osoba dowie się ze wyprawiałam urodziny (a raczej to się nie da ukryć, mamy wspólnych znajomych) będzie jej przykro ze nie została zaproszona. W tym jest mój problem, z jednej strony wiem że nie muszę lubić wszystkich i ze wszystkimi się spotykać , ale z drugiej wydaje mi się że może przez swój egoizm popełniłam grzech raniąc te osobę, może nawet ciężki. Proszę o radę, czy to był grzech?. Dodam że długo walczyłam z niechęcią do tej osoby, staram się być dla niej miła, ale czy muszę zmuszać się do tego typu spotkań z nią?Z góry dziękuje za odpowiedz

Odpowiedź:

Trudno tutaj mówić o jakimkolwiek grzechu. Czymś naturalnym jest, że jedne osoby lubimy bardziej, inne mniej, a jeszcze inne z takich czy innych względów nie lubimy. Nie mamy obowiązku spotykania się z kimś, czy zapraszania go do siebie tylko dlatego, że może mu być przykro.

sx