Marysia 17 lat 02.01.2009 20:25

Ostatnio na lekcji religii zaczęliśmy rozmawiać o cierpieniu.Niestety nie dokończyliśmy tego tematu. A ja mam wątpliwości.
1 Ksiądz nam powiedział że cierpienie nie może pochodzić od Boga.No dobrze to dlaczego Papież Jan Paweł II kiedy cierpiał powiedział,że wszystko zniesie skoro taka jest wola Boga.
A osoby, które posiadają stygmaty(przecież to jest cierpienie).
2 Czy cierpienie może być karą za grzechy? Wydaje mi się że nie, ponieważ cierpienie jest czymś zły i nie pochodzi od Boga. Czy mam rację? Czy się mylę? Proszę o odpowiedź.Zrozumienie istoty cierpienia jest mi potrzebne do dalszego wzrastania w wierze.
Z góry dziękuje.

Odpowiedź:

U samych źródeł cierpienia leży grzech. Gdy człowiek żył w raju, wszystko było w porządku. Nie było chorób, nie było krzywd, pewnie i nie było bolesnej śmierci (choć niektórzy teologowie zastanawiając się, jak człowiek z ziemi miał przechodzić do nieba bez śmierci, ale to dywagacje teoretyczne). Grzech sprawił, że człowiek został wystawiony na wszelkie niedogodności. Teologowie analizując 3 rozdział Księgi Rodzaju wskazują na wiele skutków grzechu pierwszych rodziców: utrata przyjaźni z Bogiem, z drugim człowiekiem, utrata wewnętrznego pokoju i harmonii ze światem przyrody; to także ból, choroby, nierówność społeczna, konieczność ciężkiej pracy i śmierć. Gdyby nie grzech, tego wszystkiego by nie było...

Można więc powiedzieć tak: Bóg nie chciał, by człowiek cierpiał. Gdy jednak człowiek zgrzeszył, wtedy Bóg zdecydował, ze trzeba człowieka wystawić na różne niedogodności. Nie z zemsty. Ale po to, by człowiek się czegoś nauczył...

Jest taka piękna scena w owym trzecim rozdziale Księgi Rodzaju, gdy Bóg wypędzając człowieka z ogrodu Eden jednocześnie sprawia dla niego ubranie ze skór. To chyba najlepsza ilustracja postawy Boga wobec człowieka: jest dla człowieka twardy, wymagający, a jednocześnie nie przestaje się o niego troszczyć. Bo wie, że tylko dając człowiekowi odczuć jak bardzo głupio postąpił, może go czegokolwiek nauczyć...

Bóg przypomina w tym trochę dobrych rodziców. Oni nie zawsze głaszczą swoje dziecko po główce i pozwalają mu robić co zechce. I nie zawsze je chronią przed skutkami głupiego postępowania. Czasami, dla jego dobra (cały czas mowa o dobrych rodzicach) muszą pozwolić mu się sparzyć; muszą, choć z bólem, pozwolić na to, żeby dziecko nauczyło się na własnych błędach...

Odpowiedź na pytanie o powód cierpienia konkretnego człowieka nie jest już takie proste. Prawdę zna Bóg. Bo i cierpienia bywają bardzo różne. Jedni z pogodą ducha znoszą wiele, inni maja pretensje o drobiazgi. Czasem cierpienie może być karą za grzech, która ma doprowadzić do opamiętania (np. ktoś pędził jak wariat samochodem i ciężko połamany trafił do szpitala). Czasem może być, jak w księdze Hioba, próbą ze strony Boga. Innym razem krzyżem, który przyczynia się do zbawienia innych - np. przez to, że ktoś opiekuje się chorym, albo patrząc na jego cierpienie zwraca sie sam ku Bogu). A innym razem, najzwyczajniej w świecie, przeciwnością losu, która ma sprawić, że człowiek zatęskni za niebem (np. dolegliwości związane ze starością).

U źródeł cierpienia zawsze tkwi jednak owo nieposłuszeństwo pierwszych rodziców. Pocieszające dla nas może być to, że Bóg zna nasze cierpienia. Sam go doświadczył przyjmując postać człowieka i umierając na krzyżu...

J.