15.10.2008 12:02

Chciałabym zasięgnąć opinii w związku z sytuacją, jaka kilka dni temu miała miejsce. Wracaliśmy z mężem z Kościoła i kilka kroków przed nami szedł szafarz z najświętszym sakramentem (szliśmy w tym samym kierunku). W pewnym momencie zatrzymał się na światłach i czekał na zielony sygnał. My powinniśmy dojść i stanąć obok. Szczerze mówiąc nie bardzo wiedziałam, jak się w tej sytuacji zachować. Nie jest dla mnie problemem przyklęknięcie, gdy jestem przodem zwrócona do najświętszego sakramentu. Ale tutaj, stanęlibyśmy obok. W tej sytuacji powiedziałam wprost mężowi, abyśmy stanęli kilka kroków za szafarzem, bo nie bardzo wiem jak się zachować. Ponieważ mam skrupulatne sumienie, to pojawiły się teraz wątpliwości, czy takie zachowanie było właściwe, czy nie był to grzech wstydzenia się wiary i braku szacunku do tego sakramentu.

Odpowiedź:

Zdaniem odpowiadającego nie ma w tym wypadku mowy o wstydzeniu się wiary czy braku szacunku do Najświętszego Sakramentu. Tylko nie wiedziałaś jak się zachować. Bo rzeczywiście to kłopotliwa sytuacja. Klęczeć cały czas na ulicy? Na pewno nie. Można podejść, oddać część Panu Jezusowi przez przyklęknięcie czy pokłon i po prostu stać dalej...

J.