monika 05.12.2007 11:01

Szczęść Boże.
Bardzo proszę o odpowiedź na poniższe pytanie.

Jestem 33 letnią kobietą. Matką dwójki dzieci w wieku 10 lat i 2,5 roku.
Jestem ponad 12 lat po ślubie wyszłam za mąż dość młodo. Od początku moje małżeństwo nie układało sie najlepiej. W ciągu tych 12 lat małżeństwa nie przypominam sobie abym choć raz usłyszała od męża że mnie kocha. i Chyba tak jest na pewno. Chyba że sama pytałam. Wtedy otrzymywałam odpowiedz: "NO".
Dla męża liczy się tylko komputer. Dzieci mają być cicho i nic od niego nie chcieć... przykre to ale nie w tym tkwi problem

Kiedy zawierałam związek małżeński m kościelny mąż sporadycznie uczęszczał do kościoła i to po moich prośbach i błaganiach. Mamy slub kościelny. Teraz po latach powiedział mi, że nie wierzy w Boga i że jeśli ja wierzę "w te bajki to jestem głupia".

Często dochodzi miedzy nami do kłótni. syn prosi go żeby przynajmniej w święta chodził z nami do kościałla ale bezskutecznie. Nawet dla dziecka tego nie potrafi zrobic.
Zdarzyło się ze dwa razy kopnął naszego synka. Potem były awantury.....

Oszukał mnie. ja poświęciłam mu młodośc, zrezygnowałam ze studiów. Urodziłam dwoje dzieci. Cały czas pracuję zawodowo. Nie mamy nic poza długami (ogromnymi długami) i maleńkie mieszkanie obciążone bardzo wysokim kredytem hipotecznym.
Pół roku temu mąż wyjechał za granicę - podobno po to by zarobić na spłatę długów.
Pieniądze przysyła nieregularnie i sporadycznie. Po moich długich prośbach. W listopadzie przysłał mi jeden tysiąc złotych. a ja tu mam do wyżywienia dwoje dzieci, długi, raty, kredyty, opłacenie mieszkania. Wiem że tam pracuje i zarabia. Ale nie martwi się o nas. W październiku przyjechał na kilka dni. W tym czasie dnie spędzał przed komputerem wściekły ze przyjechał odpocząc a musi nianczyć dzieci.
Potem gdy wyjeżdzał oświadczył mi że wraca do domu. BO TAM JEST JEGO DOM...nie odbiera moich telefonów. Od dwóch tygodni nawet nie odezwał się do dzieci. Ja zyję dzięki temu że mam debet w banku...

Moje pytanie jest następujące: czy w związku z tym wszystkim mam możliwośc uniewaznienia małżeństwa kościelnego?
Nigdy wczesniej o tym nie myslałam... ale synek zaczyna mnie "swatac" . prosil zebym poszukała mu dobrego tatusia.
Ja wiem ze to brzmi głupio, ale to tylko słowa 10-letniego chłopca. Cięzko mi samej. Boję się ze wkrótce do drzwi zapuka komornik.
Nie chce byc sama do klonca zycia dlatego ze on okazał się być oszustem.

mowil ze jest katolikiem a teraz twierdzi że Bóg to bajki....


czy mam zatem podstawy do uniewaznienia małżeństwa kościelnego?

Odpowiedź:

Czy istnieje taka podstawa może orzec tylko sąd kościelny. Skargę można zawsze napisać przedstawiając co i jak. W odczuciu odpowiadającego samo to, że dziś Pani mąż jest niewierzący, nie stanowi jeszcze powodu do uznania małżeństwa za nieważne. Zwłaszcza, że Pani wiedziała, że do Kościoła raczej nie nie po drodze. Gdyby tu coś radzić, to już szybciej "poważny brak rozeznania oceniającego co do istotnych praw i obowiązków małżeńskich". Z tego co Pani pisze wynika, że mąż niespecjalnie dba o rodzinę. Jeśli tak było od samego początku, to może znaczyć, że nie rozumiał istoty małżeństwa. Ale oczywiście sprawa wymagałaby dokładnego zbadania. Nie przez odpowiadającego, ale przez zajmujących sie takimi sprawami w sądzie biskupim...

Może dobrze byłoby porozmawiać na ten temat z księdzem ze swojej parafii?

J.