Skrupulant 30.11.2007 15:34

Stały spowiednik zalecił mi spowiadanie się co dwa tygodnie a w między czasie tylko wtedy gdy będe pewny grzechu cięzkiego. Mam więc pytania:
1. Jesli ma miejsce jakas sytuacja, którą zaczynam uważać za grzech ale pewny na 100% nie jestem czy był to grzech śmiertelny a może tylko pokusa i chciałbym sie z niej wyspowiadac od razu ale następna "umówiona spowiedź" jest dopiero za 1,5 tygodnia i mimo oporów nie idę do spowiedzi to akt żalu gładzi ten mój grzech? Pytam w kontekście nagłej smierci - żałowałem za to (może niedoskonale) ale nie zdołałem się wyspowiadac bo spowiednik mi zakazał. Czy będe na pewno zbawiony?
2. Jeśli spowiednik powiedział, że w międzyczasie moge chodzic do Komunii jesli nie mam pewności grzechu ciężkiego to jesli sie okaże że go popełniłem ale moje powikłane sumienie nie było pewne i uznałem oczywisty grzech ciężki za wątpliwość - to popełniłem świętokradztwo?
3. Co robić jeśli mam wątpliwości czy "mam pewność grzechu cięzkiego". Jeśli nie jestem pewny, że jestem pewny to znaczy tyle, że nie mam tej pewności?

Bóg zapłać za odpowiedzi.

Odpowiedź:

W sytuacji w której jesteś, masz bezwarunkowo słuchać spowiednika. Jeśli masz wątpliwość, czy jesteś pewny, to znaczy że nie jesteś pewny. Postępuj wiec tak, jakbyś grzechu nie popełnił. Spowiednik wie co robi. A Bóg na pewno nie będzie Cię karał wiecznym potępieniem z powodu słuchania dobrych rad spowiednika...

Odpowiadającemu wydaje się - słusznie czy nie wiedzą pewnie lepiej specjaliści z tej dziedziny - że skrupułów można się pozbyć, jeśli się naprawdę uwierzy, że Bóg jest dobry. Trzeba zaufać, że nie jest tyranem i despotą czyhającym na nasze potknięcie czy moment nieuwagi. I zgodzić się, ze początkowo będzie to budziło lęk, że jednak coś jest nie tak. Zaufanie, to zaufanie. Do jego istoty należy to, że czasem budzą się wątpliwości. Ale nie trzeba ich drążyć. Raczej należy ciągle powierzać się Bogu...

J.