trudne życie 08.07.2007 13:02

mam problem z męzem, zdarza sie ze prowokuje mnie wulgarnymi słowami i podjudza a ja nie pozostaje bierna, nie umiem byc obojetna az sie we mnie gotuje gdy słysze rynsztokowe słownictwo) na to i potrafie podejsc i go uderzyc albo wytargac za włosy, jest we mnie duzo złosci i nie czuje żalu po tym. Jak mam sie spowiadac i czy to jest grzech cięzki? zalezy mi na przystepowaniu do Komuni co tydz. a nie zawsze jest mozliwosc spowiedzi...

Odpowiedź:

Należy przede wszystkim powiedzieć, że taka sytuacja daleka jest od normalności. Trzeba by sie bardzo starać, by wzajemne stosunki ułożyć w miarę poprawnie. Na pewno będzie to wymagało dobrej woli obu stron, ugryzienia się nieraz w język, ale innego wyjścia nie ma. Bez głębszej znajomości sprawy trudno wyrokować kto bardziej winny, ale zapewne jest tak, że Pani reakcje powodują podobne uczucia u pani męża. Bez przerwania tej spirali złości będzie już tylko gorzej....

Mąż panią prowokuje wulgarnymi słowami. Podjudza. Pani pewnie nie pozostaje mu dłużna. Czuje się więc usprawiedliwiony. W jego rozumieniu może sie to Pani 'należeć". Na pewno nie jest też dobrze, że go Pani bije. Nie chodzi nawet o ból fizyczny. To przede wszystkim urażona duma. Poczucie krzywdy. Skoro nie daje radę fizycznie, odgrywa sie na Pani właśnie w słowach....

W kwestii ciężaru tego grzechu odpowiadający wolałby się nie wypowiadać. Takie skomplikowane sprawy, w których w grę wchodzi reakcja na czyjąś prowokację, a więc też możliwość działania nie do końca świadomego i dobrowolnego, powinien rozstrzygać spowiednik...

J.