mlody 08.04.2007 09:36

Jak to w końcu jest z tym onanizowaniem?

W większości słyszy się głosy że jest to grzech i to grzech ciężki... ale dlaczego? Jak w inny sposób rozładować napięcie seksualne? Do małżeństwa mi jeszcze daleko więc współżycie "chrześcijańskie" odpada, zmazy nocne występują (przynajmniej u mnie) strasznie rzadko więc to nie wystarcza, jak więc mam rozładować to napięcie seksualne? Każdy myśli że to takie proste i łatwe a wcale tak nie jest bo można wytrzymać tydzień, dwa, ale jak przez ten czas ( a często tak jest) nie będzie zmazów nocnych to to jest po prostu nie do wytrzymania.... To jest to w końcu grzech czy nie? Wiem że Bóg dał nam seksualność aby spełniać ja w małżeństwie, ale trudno żeby np. 17 latek miał żonę... Z góry dziękuje za odpowiedź. Pozdrawiam.

Odpowiedź:

W Katechizmie Kościoła katolickiego czytamy:

Przez masturbację należy rozumieć dobrowolne pobudzanie narządów płciowych w celu uzyskania przyjemności cielesnej. "Zarówno Urząd Nauczycielski Kościoła wraz z niezmienną tradycją, jak i zmysł moralny chrześcijan stanowczo stwierdzają, że masturbacja jest aktem wewnętrznie i poważnie nieuporządkowanym". "Bez względu na świadomy i dobrowolny motyw użycie narządów płciowych poza prawidłowym współżyciem małżeńskim w sposób istotny sprzeciwia się ich celowości". Poszukuje się w niej przyjemności płciowej poza "relacją płciową, wymaganą przez porządek moralny, która urzeczywistnia w kontekście prawdziwej miłości pełny sens wzajemnego oddawania się sobie i przekazywania życia ludzkiego" .

W celu sformułowania wyważonej oceny odpowiedzialności moralnej konkretnych osób i ukierunkowania działań duszpasterskich należy wziąć pod uwagę niedojrzałość uczuciową, nabyte nawyki, stany lękowe lub inne czynniki psychiczne czy społeczne, mogą zmniejszyć, a nawet zredukować do minimum winę moralną.

J.