Ania 07.04.2007 23:47

Witam,
Wiem, że problem natręctw był już poruszany, ale jednak nie znalazłam satysfakcjonującej mnie odpowiedzi.
Rozumiem, że w momencie, gdy pojawiają się myśli (bluźniercze) i się ich nie chce i się z nimi walczy, to nie jest to grzech ciężki.

Mój problem jednak polega na tym, że ja te myśli czasami "rozwijam" (świadomie) a potem pojawia sie we mnie wyrzut że zgrzeszyłam (bo dobrowolnie) i niepokój.

Z drugiej strony rzecz biorąc, ja kocham Pana Boga i nie chcę Go obrazić. Ale jak mi jakaś głupia myśl wpadnie do głowy to ją czasami "rozwijam". A potem mam wyrzuty sumienia. Ostatnio np. byłam 4 dni temu u spowiedzi i dziś znowu popełniłam ten okropny grzech. Ale byłam mimo wszystko (dzisiaj) u Komunii Świętej, bo stwierdziłam, że jeśli nie zaufam Panu Bogu i Jego Miłosierdziu to ten problem nigdy się nie skończy i nigdy nie będę mogła żyć z Nim w zgodzie.

Bo wydaje mi się, że jeśli podejdę do problemu w ten sposób - że to nie jest grzech ciężki (bo przecież Pana Boga bardzo kocham), to i problem natręctw zniknie (bo one chyba wynikają ze strachu, że Pan Bóg wzystko liczy i na kazdą myśl zwraca uwagę). Nie wiem, czy dobrze zrobiłam?

Z drugiej strony rzecz biorąc, to gdybym rzeczywiście chciała Go obrazić to pewnie do Kościoła też bym wcale nie chciała chodzić, a tym bardziej do Komunii Świętej.

Może powiem, jeszcze tyle, że teraz chodze rzadko do spowiedzi (do Komunii Świętej tez) ale miałam taki okres, że chodziłam do spowiedzi bardzo często (co kilka dni). Oprócz tych natręctw borykałam się też ze skrupułami (teraz z tym jest troszkę lepiej).
Kiedy nie przystępuję do sakramentów, tych myśli natrętnych jest mało. Problem zaczyna się, kiedy przystąpię do spowiedzi.
Wówczas przez caly dzien przychodza mi do głowy straszne rzeczy. Z większością z nich walczę i dzielnie je odganiam.

Myślę sobie też, że przecież Pana Boga chyba nie można tak po prostu obrazić myślami (zwłaszcza jeśli za nimi nie idą w parze czyny, zwłaszcza że ja Go przepraszam za te myśli już po fakcie).

Bardzo chciałabym się "wyleczyć" z problemu i nie mieć tych myśli.

Odpowiedź:

Odpowiadający nie bardzo wie, co rozumiesz przez "rozwijanie tych myśli". Ale wolałby, żebyś spytała spowiednika co i jak. Bo to on w takich niejasnych sprawach może podjąć decyzję, czy coś jest grzechem czy nie. Jak by jednak nie było, udzieli rozgrzeszenia. Odpowiadający tego nie zrobi. I może sie zdarzyć, że popełniasz grzech, a jakaś odpowiedź uspokoi (niepotrzebnie) Twoje sumienie...

Zasada postępowania przy natrętnych, grzesznych myślach jest prosta: należy je odrzucać. Bez paniki, spokojnie. Ale też nie należy ich czynić swoimi myślami...

J.