Ula 04.04.2007 16:05

Między pragnieniem a odczuwaniem podniecenia jest różnica, jednakże samo pragnienie już wiąże się z uczuciem pewnego podniecenia, a mimo to nie jest grzechem. Dlaczego?

W przypadku pojawienia się podniecenia nie nalezy go akceptować. A kiedy zjawi się ni stąd ni zowąd i to się po prostu czuje, mimo niezgody to trwa (bo przecież nie da się zrobić "pstryk" i po sprawie, nie chodzi mi o unikanie danych sytuacji ale moment, gdy "to" przychodzi ot tak), to ma się grzech czy nie? przecież bez sensu mówić "nie zgadzam się na to" i nadal to odczuwać... a moze to nie podniecenie, a pociąg? Taki ot po prostu?

Odpowiedź:

Odpowiadający nie bardzo rozumie pierwszą część Twojej wypowiedzi. Pragnienie czego nie jest grzechem? Bo pragnienie popełnienia grzechu nieczystego jest grzechem. Oczywiście kiedy jest zaakceptowane, nie kiedy jest pokusą...

Twój problem chyba polega właśnie na tym, że nie dostrzegasz istnienia czegoś takiego jak pokusa do grzechu. Może być ona czasem nawet długotrwała. Co widać nie tylko w grzechach związanych z czystością, ale każdym innym. Choćby kradzieżą, gdy między pierwszą myślą a zdecydowaniem się na zrealizowanie czynu mija casem dłuższy czas. Ne mówiąc już o tym, że sama realizacja też może nastąpić jeszcze później.

Dopóki ktoś nie akceptuje pojawiającego się w im podniecenia (seksualnego oczywiście) nie ma grzechu. I to nie jest bez sensu...

J.