Mięta 26.10.2006 21:57

szczesc Boze!
Mam 20 lat i intensywnie poszukuje zgromadzenia zakonnego dla siebie, ale ich ilosc tych wszystkich charyzmatow mnie przygniata i zupelnie oglupia...
ale nie poddaje sie, mam bardzooo duzooo pomyslow, ale nic z tego nie wychodzi napisze list , moze 2 i wiem juz ze nie mam o czym z tymi siostrami rozmawiac...ale znam osoby ktore poprostu WIEDZA kim chca byc i to od samego poczatku.I wlasnie zaczelam sie zastanawiac czemu ja nie wiem, moze nie znajduje bo zle szukam. Nigdy nie pisalam do zgromadzen klauzurowych, ale kiedy juz wszystkie moje pomysly na siebie sie sypia wraca uparcie ta mysl(bardzo slodka mysl), nawet jesli jej nie chce bo jestem jedynaczka i z pewnoscia moi rodzice woleli zeby Bóg "zadowolil sie" tym ze bede zakonnica czynna... jak im to wytlumaczyc? Oni i tak czuja sie tak jakby ich ktos okradal. gdzie szukac rady, bardzo malo jest osob ktore maja takie powolanie jak ja-nikogo takiego nie znam, nie mam stalego spowiednika a przypadkowo napotkani ksieza postepuja ze mna jak z jajkiem: /boja sie udzielic jakiejkolwiek rady..
pozdrawiam i Bog zaplac

Odpowiedź:

Napisz do któregoś z tych klauzurowych zgromadzeń. Wtedy zobaczysz, czy to jest to. Bo póki co życie w zamknięciu za klasztorną furtą ma dla Ciebie posmak zakazanego owocu. Kiedy napiszesz sytuacja wróci do normy. Wybór zakonu klauzurowego stanie się jedną z możliwości....

Co do uczuć rodziców... Oni będą sie tak czuli i tego nie zmienisz. Dla nich to pewnie krzyż. Patrzą na swoja starość, na to że zostaną sami ze swoimi chorobami, może i niedołężnością.... Postępując delikatnie pomóż im go dźwigać... W miłości łatwiej pogodzić sie z czyimiś trudnymi decyzjami...

J.