Jesień 17.10.2006 23:54

Skąd wiadomo, ze piekło istnieje ?Po co zostało stworzone i dla kogo? Czy Miłosierdzie Boga zezwala tam kogokolwiek strącić?
Czy gdybym była w niebie, byłabym szczęśliwa?, mając świadomość, że ktoś mi drogi, bliski i kochany lub w ogóle, ze ktos jest w piekle? Mnie się teraz zdaje, ze co to byłoby za szczęście, gdybym wiedziała, ze inni cierpią w piekle?
Nie myslałabym o tym????bo taka byłabym szczęśliwa???, ze nie obchodziłby mnie los innych dusz? czy to nie egoizm? Czy to nie egoizm samemu chciec dostac sie do nieba i byc obojetnym na inne dusze? Wiem, dywagacje...pewnie...ale...

Odpowiedź:

O istnieniu piekłą uczył nas Pan Jezus. Na przykład:


Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła (Mt 5, 29-30)

albo

Pokażę wam, kogo się macie obawiać: bójcie się Tego, który po zabiciu ma moc wtrącić do piekła. Tak, mówię wam: Tego się bójcie! (Łk 12,5)

Co do szczęścia zbawionych, widzących tych, którzy się potępili... To pytanie, na które trudno znaleźć odpowiedź. Wydaje się nam, że bylibyśmy nieszczęśliwi. Ale wyciągać z tego wniosek, że piekła nie ma, wbrew wyraźnemu nauczania Pana Jezusa? To byłoby sprzeniewierzenie sie prawdzie. Rozwiązania są chyba dwa: albo nasza miłośc do ludzie wielu przed wiecznym potępieniem uchroni albo my bedziemy umieli życ w szczęściu także wtedy, gdy będziemy widzieli nieszczęście innych. Nie chodzi tu o brak współczucia. Raczej o akceptację dla wyboru nie po naszej myśli. Bo piekło to nie miejsce. To stan. Dziś też nie bolejemy specjalnie nad tym, że ktoś nam bliski jest np. na tyle głupi, że ciągle wszystkim wszystkiego zazdrości. Żyje w ciągłej złości, ciągle jest nieszczęśliwy. Ale niczyja to przecież wina...

J.