aga 01.10.2006 13:44

Staram się być dobrą katoliczką, ale przyznam, że wielu zasad naszej religii zwyczajnie nie rozumiem. Dlatego postanowiłam tu napisać. Mam nadzieję, że odpowiadający pomoże mi rozwiać moje wątpliwości.
1. Kiedy znam jakieś dobre, kochające się małżeństwo, które jednak nie ma ślubu kościelnego bo np.jeden z małżonków jest po rozwodzie cywilnym, to z tego co wiem powinnam życzyć temu małżeństwu żeby się rozstali i nie żyli dalej w grzechu. Dla mnie wydaje się to po prostu śmieszne. Czy życzyć komuś nieszczęścia jest w porządku? To że nie udało się komuś w pierwszym małżestwie to chyba nie znaczy że nie może już być szczęśliwym.

2. Kolejną sprawą jest dyskryminowanie innych religii. Dlaczego nie staramy się szukać tego co jest dobre dla innych religii? Może zamiast zwracać uwagę na różnicę powinniśmy doszukiwać się cech nam bliskich, bądź innych szlachetnych rzeczy. dla przykładu: z tego co wiem to katolicy i inni chrześcijanie powinni bronić swojej wiary nawet za cenę własnej śmierci czy śmierci wroga chrześcijaństwa. ale naprzykład buddystom nawet w wypadku zagrożenia własnej religii nie wolno zabijać, bo w ten sposób łamią swoją zasadę nie zabijaj. dlaczego więc chrześcijanie w razie konieczności musieliby zabić drugiego człowieka by obronić swoją wiarę. czy nie zaprzeczamy w tej chwili sami sobie łamiąc przykazanie- nie zabijaj?

3. I jeszcze jedna kwestia, choć była już wielokrotnie poruszana nadal nie daje mi spokoju. Mianowicie kwestia antykoncepcji. Kościół głosi bowiem, że współżycie nie może wykluczać możliwości poczęcia, tylko że w jaki sposób współżycie w dni niepłodne pozostaje otwarte na życie? Czy nie jest wówczas tak, że małżeństwa szukają w miarę skutecznego sposobu na to by nie zajść w ciąże i stosują NPR? A co do tego że sztuczne ubezpładnianie stosunku poprzez antykoncepcje jest sprzeczne z naturą - przecież wiele rzeczy jakie robi dziś człowiek jest sprzeczne z naturą np. transplantacje, operacje itp. Dlaczego ich Kościół nie nazywa przeciwstawianiem się woli Bożej?

4. Jeszcze jedno pytanie nasunęło mi się przy pisaniu poprzedniego. Kościół sprzeciwia się też pobieraniu nasienia do badania poprzez masturbację, dopuszcza za to przy współżyciu obojga małżonków. Tylko czy w tym drugim przypadku również nie będzie grzechu, przecież współżycie jest wówczas zamknięte na nowe życie?

Odpowiedź:

1. Nie musisz życzyć osobom mieszkajacym razem bez ślubu nieszczęścia. Nie muszą się rozstawać w złości czy nienawiści. Mogą to zrobić ze względu na miłość do Tego, który jest największym dobrem. Ze względu na Boga i dla Boga... Jezus wyraźnie pouczył, że Bożym zamysłem jest, aby zwiazek kobiety i mężczyzny był nierozerwalny...

Chyba trzeba powiedzieć jeszcze jedno. Zbyt wysoko w twojej hierarchii wartości jest szczęście osobiste. Mówisz, że się kochają... Problem w tym, że wcześniej życie w szczęciu obiecywali komu innemu. Często za rozwodem są łzy tego pierwszego współmałżonka, często dzieci... Szczęście osobiste za cenę szczęścia innych? Na pewno tak nie mozna sprawy stawiać...

Równie dobrze mogłabyś usprawiedliwać kogoś, kto okrada wspólnika w interesach. W tym wypadku też można tłumaczyć, że wspólnik się obija, że nie on znalazł nowe zlecenie i że w ogóle jest do bani, a mnie się należy więcej...

2. Chrześcijanie powinni bronić swojej wiary aż do męczeństwa. To prawda. Ale nigdy nie powinni broniąc wiary zabiojać innych. Coś źle zrozumiałaś...

Kościół szanuje wyznawców innych religii. Możesz się o tym przekonać czytając deklarację ostatniego Soboru o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich (TUTAJ) A na przykład w naszym w sumie katolickim portalu, jest serwis religie.wiara.pl...

3. Różnica między środkami naturalnymi a sztucznymi jest mniej wiecej taka, jak między byciem jednorękim a obcięciem sobie ręki. Co innego zaakceptowwać fakt, a co innego do jakiegoś zdarzenia doprowadzić.

W przypadku sprawy poczęć "naturalne" i "nienaturalne" to nie wszystko... Chodzi ogólnie o otwartość na życie. I chyba przede wszystkim o to, czy można "używać drugiej osoby" a nie ją kochać... Z pozoru używanie środków antykoncepcyjnych i stosowanie metod naturalnych niczym się nie różnią. Z pozoru. Metody naturalne wymuszają okresową wstrzemieźliwość. Metody sztuczne prowadzą do "seksu na życzenie". Naturalne uczą odpowiedzialności, powstrzymywania się. Sztuczne ponad osobą i odpowiedzialnością za nią (za kobiete, za dziecko) stawiają przyjemność...

Jeszcze jedno: propagujacy metody naturalne nie twierdzą, że to inny wariant antykoncepcji. Wskazują, że trzeba się chronić przeed mentalnością traktującą te metody jako "katolicki" sposób na to, żeby nie mieć dzieci... Bo otwartość na zycie jest jednak ważna...

4. W drugim wypadku współżycie jest zamknięte na nowe życie z przyczyn naturalnych... W pierwszym chodzi raczej o potępienie maturbacji, a nie twierdzenie, że jest zamknięta na życie...

J.