Ewa 25.08.2006 16:25

1.Dlaczego jeden ksiądz mi udziela rozgrzeszenia z pewnego grzechu (mam orientację homoseksualną) a inny nie? Nie rozumiem tego! To jest zależne od danego księdza i jego sumienia, subiektywne?
2. Nie jestem nastolatką, ale kobietą po 30 i dopiero po 30, nie mając wcześniej zadnych doświadczeń seskualnych, zdecydowałam się na związek z kobietą, czy teraz juz jestem "wykluczona" z Koscioła i zdana tylko na siebie? Terapie nie pomagają, ani nic. Dlaczego do 33 lat Bóg mnie z tego nie wyleczył, jesli to choroba? a jeśli nieuporządkowanie, to jak sie uporządkować, skoro sie nieda zmienic uczuć?
3. Co ma zrobić taki ktos jak ja, nie chcę zyc samotnie a do małżeństwa się nie nadaję, więc...zabic się?nie, nie zabije sie, to tez grzech...zresztą kocham życie...
4. To juz nie ma dla mnie nadziei w Kościele?.

Odpowiedź:

1. Odpuszczenie grzechów zależy od penitenta, nie spowiednika. Widać jeden uznał, że żałujesz, drugi, że nie. I chyba ten drugi był bliźszy prawy (co wynika z tego co piszesz)....

2. Kościół nie wyklucza homoseksualistów, ale wzywa ich do życia w czystości. Podobnie jak wszystkie osoby niezamężne i nieżonate. Dla wielu z nich, zwłaszcza kobiet, brak męża jest krzyżem. A jednak Kościół nie mówi, że moralnym w ich wypadku byłyby przygodne znajomości dla zapokojenia seksualnych potrzeb...

Dlaczego Bóg Cie nie wyleczył... Pomijając kwestię, że w tego typu sytuacjach trzeba naprawdę chcieć wyleczenia, to trzeba powiedzieć, że Bóg dopuszcza na człowieka różne choroby, krzywdy... Nie obiecał nam łatwego życia. I podobno każdy wcześniej czy później wchodzi na drogę takiego czy innego krzyża... Bo chyba rzeczywiście w kategoriach krzyża mozna swoją niewłaściwą orientację seksualną odczytywać...

Co do zmiany uczuć... Nie jesteś chyba w wiele gorszej sytuacji niż kobieta, która zakochała się w niewłaściwym mężczyżnie... Ona też nie może zaspokoić swoich pragnień. Więc...

3-4. Jesteś w Kościele i tam jest Twoje miejsce. Jesteś jednak wezwana do życia w czystości...

J.