Janek 31.07.2006 11:22

Nie rozumiem dlaczego oglądanie pornografii ma być grzechem i to w dodatku ciężkim. Przecież pełni ona świetnie rolę edukacyjną. Z jej pomocą życie seksualne z żoną nigdy nie będzie skazane na porażkę. Ponadto można w niej podziwiać piękno ciała, to piękno, które nigdzie indziej nie jest możliwe do zachwytcania się. Jestem zwolennikiem pornografii - jest ona wyrazem odwiecznych dążeń człowieka do szczęścia i jak nic innego to szczęście sprawia. Dzięki niej można poznać też wspaniałe kobiety, z którymi w szczęściu spędzi się swoje dni. Wobec tych niewątpliwych zalet pornografii nie rozumiem stanowiska Kościoła. Czy to oznacza, że za poczucie szczęścia mam być skazany na piekło? Proszę o odpowiedź

Odpowiedź:

O pornografii tak napisano w Katechizmie (2354):

"Pornografia polega na wyrwaniu aktów płciowych, rzeczywistych lub symulowanych, z intymności partnerów, aby w sposób zamierzony pokazywać je innym. Znieważa ona czystość, ponieważ stanowi wynaturzenie aktu małżeńskiego, wzajemnego intymnego daru małżonków. Narusza poważnie godność tych, którzy jej się oddają (aktorzy, sprzedawcy, publiczność), ponieważ jedni stają się dla drugich przedmiotem prymitywnej przyjemności i niedozwolonego zarobku. Przenosi ona ich wszystkich w świat iluzoryczny. Pornografia jest ciężką winą. Władze cywilne powinny zabronić wytwarzania i rozpowszechniania materiałów pornograficznych".

Kościół uczy więc, że zarówno tworzenie jak i korzystanie z pornografii jest grzechem cieżkim. Uzasadnienie znaleźć można choćby w takich słowach Jezusa:

"Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa" (Mt 5, 27-28).

Korzystanie z pornografii prawie zawsze wiązane jest z pożądliwym spojrzeniem. Prawie, gdyż może się zdarzyć, że ktoś z racji wykonywanej pracy jest zmuszony do zapoznania się z tego typu materiałem (prokurator czy sędzia). Jednak dobrowolne oglądanie tego typu materiałów na pewno jest grzechem ciężkim. Proszę zwrócić też uwagę, że także zgoda na nieczyste myśli jest grzechem. W sytuacji oglądania pornografii nie ma właściwie o czym mówić. A Pan Jezus zaraz po przytoczonych wyżej słowach powiedział:

"Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła" (Mt 5, 29-30).

Przyjrzyjmy się kolejnym tezom zawartym w KKK... "Pornografia narusza poważnie godność tych, którzy jej się oddają". Żeby uzmysłowić sobie, że nie są to puste słowa, wystarczy odpowiedzieć na pytanie, czy jako mąż chcałbyś, żeby Twoja żona w tego rodzaju produkcjach występowała. Albo czy jako ojciec chciałbyś, żeby robiła to córka. Bo kiedy rzecz dotyczy jakiejś anonimowej kobiety, to się nie widzi problemu...

Tymczasem nie od dziś wiadomo, że zarówno do prostytucji, jak i do pornografii kobiety bywają przymuszane. Niekoniecznie jest to przymus fizyczny. Wystarczy szantażować przyszłością. Obiecać karierę (modelki, aktorki) jeśli raz się w tego typu produkcji wystapi. Jeśli nie, o karierze nie ma co marzyć. A po pierwszym razie przychodzą kolejne. Czy oglądając materiały pornograficzne zdajesz sobie sprawę, ile za nimi stoi ludzkich dramatów, upodleń i łez? To tak jakbyś cieszył sie, że mogłeś okazyjnie kupić jakiś atrakcyjny towar przymykając oko na to, że wcześniej został zrabowany z jakiegoś transportu...

Dalej w Katechizmie napisano: "Przenosi w świat iluzoryczny". To prawda. "Tej nocy kochaliśmy się jeszcze osiem razy" napisze ktoś w powieści, a młodemu człowiekowi wydaje się, że jeśli po dwóch razach ma dość, powinien pójść do lekarza. Pornografia nie pokazuje prawdy. Tę można wyczytać w rzetelnych podręcznikach. Pornografia to baśń, mit. Twoim zdaniem człowiek powinien na nich uczyś się prawdy o życiu? Tak rodzą się frustraci.... Bo z tysięcy zdjeć nawet najbrzydszej modelki można wybrać kilka, na których nie widać, że ma krzywe nogi, celulitis i parę fałdek tłuszczu za dużo. Kiedy spojrzysz na żonę, wszystkie te mankamenty zobaczysz. Zwłaszcza rano, kiedy nie bedzie miała makijażu, a oczy będą zapuchnięte od niewyspania. Zarażony pornograficzną wizją kobiecości pomyślisz, że trafiła Ci sie wyjątkowo brzydka kobieta...

Zobacz co napisałeś. O szczęściu które możesz osiągnąć dzieki pornografii. O kobietach, które możesz dzięki niej poznać. Co to jest jeśli nie iluzja? Nie da Ci nic więcej, prócz frustracji...

W katechizmie nie napisano o innych złych skutkach korzystania z pornografii. Możesz zajrzeć TUTAJ czy TUTAJ

J.



Pytania z dnia...

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8

Pytanie #5115294

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus,

Mam pewien dylemat związany z moimi prośbami w modlitwie. W każdej modlitwie wieczornej i porannej czuję, że powinienem modlić się o życie i zdrowie dla mojej rodziny, bo oni tu na ziemi sa dla mnie najważniejsi. Intencja pewnie dobra, lecz niepokój i strach przed utratą powoduje, że takie proszenie to z 2/3 modlitwy mojej. Czasami czuję, że tak powinienem się modlić i ciężko polemizować z takimi myślami. Ostatnio stwierdziłem, że spróbuje wszystkie te prośby zanosić przed niedzielną Mszą Świętą, a w ciągu tygodnia tylko prosić o wysłuchanie błagań sprzed Mszy.

Czy to dobry pomysł? Może ma Odpowiadający jakieś rady dla osób w podobnej sytuacji? Jest we mnie lęk, że coś może im grozić albo że moje natrętne myśli źle życzące zostaną wzięte za prawdziwie moje, albo że zły zacznie działać, czego nie chce i proszę Boga o obronę.

I tak przy okazji, czy jest potrzeba modlitwy o bezpieczeństwo, życie i zdrowie, gdy nikomu nic nie dolega? W sensie, czy samo zawierzenie się Bogu i prośba o łaski i błogosławieństwa nie zawiera w sobie prośbę o ochronę życia i zdrowia - które są darem i dobrem? Trochę filozoficzne pytanie, ale nie umiem się odnaleźć. Po stracie dwóch bliskich osób ten strach zakrzątał mi głowę. I choć wiem, że winić się nie mogę, to pojawia się poczucie "a może byś wybłagał ratunek dla nich"... Nie wiem, co o tej mojej sytuacji myśleć, bardzo bym prosił o odpowiedź i rady.

Bóg zapłać