dwudziestolatka 18.07.2006 14:51

Witam, Ostatnio miałam wątpliwości co do mojego żalu za grzechy np. mimo starań i modlitwy nie wiem czy odważyłabym się przyznać przed znajomymi że chce iść do kościoła i tam pójść gdyby taka sytuacja się powtórzyła (bo raz już stchórzyłam). Albo kiedy oszukałam urząd skarbowy żałowałam bardzo za to że dałam się na samym początku w to wciągnąć i nigdy więcej tego nie zrobię, ale nie potrafie żałować za to że już potem kiedy własciwie nie było odwrotu podpisałam sie pod nieprawdziwym dokumentem, ponieważ gdybym sie nie podpisała musiałambym ja albo moi rodzice płacić duże kary, poza tym rodzice nigdy by sie nie zgodzili zebym tego nie podpisała więc nie miałam odwagi tego nie podpisać. Inne moje niedociągnięcia w żalu też wynikają z braku odwagi więc nie chciałam o nich wszystkich mówić spowiednikowi tylko powiedziałam że nie wiem czy dobrze żałuje za grzechy, podałam ten pierwszy przykład który tu opisuje i potem powiedziałam ogólnie że chce się poprawić ale brakuje mi odwagi. Spowiednik dał mi naukę i rozgrzeszenie. Czy dobrze to wszystko powiedziałam na spowiedzi?

Odpowiedź:

Skoro spowiednik uznał, że Twój żal jest szczery, to tego się trzymaj. I nie szukaj potwierdzenia u kogoś innego. Tym sposobem możesz się nad sprawą zastanawiać do końca życia...

J.